No tak… Nazwa bloga to niby Pablo Pułtusk, a tu o Pułtusku jakoś ostatnio tak mało. Po pierwsze to może i dlatego, że mało ciekawych rzeczy się u nas dzieje. Po drugie dlatego, że naprawdę ciekawe i ważne tematy chyba lepiej omijać z daleka. Jak chce się TU żyć i pracować w spokoju…
Ale wracając do tematu… Chyba warto odnotować pewien fakt. Na oficjalnej stronie naszego miasta pokazał się link do… (more…)
Posts Tagged ‘pablo’
A gdzie Pułtusk..?
styczeń 31, 2008Samo życie…
styczeń 2, 2008Szpadel coraz ciężej zagłębiał się w ziemi. Kąpiąc tak głęboko należało się spodziewać nie tylko kupy kamieni czy warstwy gliny, ale nawet i litej skały… A na początku było tak łatwo. Taki milutki piaseczek…
Szkoda tylko, że nie dostrzegłem, że drugi koniec liny przywiązanej do konarów pobliskiego drzewa oplata moją szyję. Z każdym wyrzuconym z wykopu szpadlem ziemi coraz ciężej mi sie oddycha, a ja nie wiem dlaczego. Czy nikt tego nie widzi, czy nikt nie zechce mi pomóc? Oczywiście, obserwuje mnie wiele osób. Jedni podchodzą i poklepują mnie po ramieniu, inni uśmiechają się z politowaniem. Są i tacy, co rzucają w moim kierunku od czasu do czasu jakimś kamieniem. Ale co z tym sznurem? Czy nikt go nie widzi, czy nikt mi nie pomoże?
Jednak chyba ktoś się zlitował. Podbiega do mnie i wyciąga z kieszeni nóż. Jego ostrze lśni w słońcu tak przeraźliwie, że zmuszony jestem zamknąć oczy. Jedno cięcie i będę wolny. Tylko tyle trzeba, by komuś pomóc…
Jedno cięcie. Praktycznie zero wysiłku. I już po wszystkim. Chwytam się za gardło i czuję, jak życie ucieka mi przez palce. Gorąca i lepka ciecz zalewa mi ubranie i spływa do kopanego z takim trudem dołu. Dobrze wiem, że się do niego jednak nie przewrócę. Sznur nadal trzyma mocno.
Dziękuję za pomoc, przyjacielu…
***
Samo życie…
styczeń 2, 2008Szpadel coraz ciężej zagłębiał się w ziemi. Kąpiąc tak głęboko należało się spodziewać nie tylko kupy kamieni czy warstwy gliny, ale nawet i litej skały… A na początku było tak łatwo. Taki milutki piaseczek…
Szkoda tylko, że nie dostrzegłem, że drugi koniec liny przywiązanej do konarów pobliskiego drzewa oplata moją szyję. Z każdym wyrzuconym z wykopu szpadlem ziemi coraz ciężej mi sie oddycha, a ja nie wiem dlaczego. Czy nikt tego nie widzi, czy nikt nie zechce mi pomóc? Oczywiście, obserwuje mnie wiele osób. Jedni podchodzą i poklepują mnie po ramieniu, inni uśmiechają się z politowaniem. Są i tacy, co rzucają w moim kierunku od czasu do czasu jakimś kamieniem. Ale co z tym sznurem? Czy nikt go nie widzi, czy nikt mi nie pomoże?
Jednak chyba ktoś się zlitował. Podbiega do mnie i wyciąga z kieszeni nóż. Jego ostrze lśni w słońcu tak przeraźliwie, że zmuszony jestem zamknąć oczy. Jedno cięcie i będę wolny. Tylko tyle trzeba, by komuś pomóc…
Jedno cięcie. Praktycznie zero wysiłku. I już po wszystkim. Chwytam się za gardło i czuję, jak życie ucieka mi przez palce. Gorąca i lepka ciecz zalewa mi ubranie i spływa do kopanego z takim trudem dołu. Dobrze wiem, że się do niego jednak nie przewrócę. Sznur nadal trzyma mocno.
Dziękuję za pomoc, przyjacielu…
***
Żywią i chronią… uwag kilka…
grudzień 11, 2007Wpis o tytule Żywią i chronią ukazał się na blogu Pablo Pułtusk 28 września 2007 roku. Napisałem go dlatego, by pokazać, że w DPSie w Ołdakach jest tak samo jak i w innych, czyli - wcale nie za bardzo “różowo”. Całość poprzedniego wpisu możecie przeczytać tu.
Tak jak przypuszczałem tekst nie wywołał żadnych reakcji. Do czasu jednak - ku memu całkowitemu zaskoczeniu. W pierwszym tygodniu grudnia jeden z czytelników zechciał zauważyć, że wypisuję bzdury, że tekst w 90% składa się z kłamliwych i oszczerczych zarzutów. Zaraz potem pojawił się następny oponent, zapewne wywodzący się z tego samego kręgu co poprzednik (śmiem nawet twierdzić, że to ta sama osoba), który podobnie potrafił tylko wypluwać z siebie złość, że ośmieliłem sie w ogóle poruszyć taki temat, że kalam świętość, której nikt nie powinien się tykać. Bo wszystko co tam jest jest kryształowe i do bólu uczciwe.
Ciekawe tylko, dlaczego nikt nie poprosił mnie o kontakt do osoby, która może powiedzieć dużo więcej i poprzeć moje słowa namacalnymi dowodami. O sprawie wie także nasz nowy starosta, poprzedni również był informowany. Zobaczymy, czy pan Dolecki będzie miał więcej odwagi, by coś we wspomnianej sprawie zrobić. Poza oczywiście zmianą dyrekcji, co uczynił jego poprzednik.
Takie zmiany nic nie dadzą, trzeba zmienić system i sposób zarządzania pieniędzmi podopiecznych. Inaczej będzie dalej tak, jak jest teraz. Czyli byle jak… ![]()
Za wszystkie e-maile związane z tą sprawą serdecznie dziękuję. A tym, którzy korzystając z formularza nie zadbali o to, by podać swój prawdziwy e-mail radzę, by jednak zdecydowali się na jego podawanie. To umożliwi udzielenie odpowiedzi. Inaczej wasze krzyki są mało warte… ![]()
Prawda czy fałsz…
listopad 26, 2007Przesłanie, którego użyłem w tytule mojego bloga, czyli: To, skąd pochodzi prawda, nie ma dla mnie żadnego znaczenia, już kilka miesięcy wcześniej pojawiło się w podpisie mojego profilu na forum pułtuszczaka. Podpis ten - i element tytułu bloga Pablo Pułtusk - wcale nie jest przypadkowy. I wbrew pozorom nie jest to żaden banał, w tym stwierdzeniu drzemie taka siła, że tylko głupiec mógłby polemizować z jego sensem. (more…)