Nocleg w Pułtusku, a może…
W jednym ze swych wpisów obiecałem przedstawić oryginalną propozycję noclegu dla studentów pułtuskiej Akademii Humanistycznej… Tych ze studiów dziennych raczej ona nie zainteresuje, ale ci z trybu zaocznego powinni to z uwagą przeczytać… ![]()
Wiele jest kwater prywatnych na terenie miasta, które oferują noclegi w pobliżu centrów akademickich. Bliskość do sal wykładowych sprawia, że wielu studentów uważa to rozwiązanie za optymalne i nawet przez myśl mu nie przejdzie, że może chcieć jeszcze czegoś innego. No i ma rację… Zmęczony wielogodzinnymi wykładami i ćwiczeniami, z obolałymi plecami od dźwigania toreb wypełnionych podręcznikami, zeszytami, z głową pełną nowych wiadomości, które właśnie zaczynają powoli przetrawiać się na przydatną do połknięcia wiedzę student marzy tylko o miękkiej sofie czy tapczaniku, gdzie mógłby poczytać jeszcze kilka kartek podręcznika akademickiego przed zaśnięciem… Jeżeli czytając ten tekst przyznajesz mi w duchu rację, bo wszystko to znasz ze swojego własnego doświadczenia, to… dalej już nie czytaj, ten tekst jest wyraźnie skierowany nie do Ciebie…
Bo wbrew pozorom istnieje jeszcze jedna grupa studentów, takich, co dążą do upragnionego celu - wyższego wykształcenia - ale nie zapominają o tym, że są na świecie rzeczy, bez których prawdziwy student obejść się nie może. Ja sam studiowałem na studiach dziennych mieszkając kilka lat - nie, nie więcej niż trwają przepisowo studia, nie posądzajcie mnie o bycie “wiecznym” studentem
) i wiem, że żak potrzebuje po zajęciach się rozerwać, zabawić, zapomnieć o tym wszystkim, co w trakcie wykładów przelał (lub nie) na papier. Na przyswojenie tego wszystkiego ma czas - przynajmniej do sesji, czasem nawet dłużej, dużo dłużej. Teraz, po spotkaniu się ze znajomymi z grupy, roku czy studiów, warto czas spędzić w miłym otoczeniu, przy dobrej muzyce, spożywając ulubione dania czy napitki… I co tak student ma do wyboru w naszym małym mieście? W jednym ze swych tekstów pisałem, że prawie nic. No chyba, że Wam to wystarczy. To OK, Wasz wybór.
Ale tak naprawdę jest możliwość spędzenia nocy całą paczką w jednym miejscu - no, nie w jednym pokoju, ale blisko… Nikt nie będzie Wam marudził, że za głośno, że alkohol, że tak nie wypada… Gdzie to jest? Nawet rodowity pułtuszczak teraz gorączkowo drapie się po głowie… Aaaaa, bo to nie w samym mieście, ale zaledwie 8 kilometrów od niego. Jeżeli dysponujecie samochodami - no i niepijącymi kierowcami - to sprawa rozwiązana. Jeżeli nie, też żaden problem. Właściciel bez problemu organizuje transport z i do uczelni. Dysponuje pokojami całorocznymi w cenie, która często jest niższa niż na pułtuskiej kwaterze. Poza tym dobrze zaopatrzona kuchnia, szeroki wybór trunków i soczków ;-), miła obsługa… Piszę o tym miejscu, bo często - jeszcze w czasach szkoły średniej - spędzaliśmy tam czas wraz z grupką znajomych i aż łza w oku się kręci na wspomnienia tamtych wieczorów… Co prawda od tego czasu wiele się zmieniło, ale charakter miejsca nie uległ zmianie, podobnie otoczenie - tylko drzewa w lesie jakby większe. No właśnie, w lesie… Czas zdradzić, gdzie to tajemnicze miejsce jest. Pewnie nikomu z Was nic nie powie nazwa Rybaczówka Borsuki. Kiedyś był tu prężnie działający ośrodek wczasowy z wypożyczalnią sprzętu wodnego i innymi atrakcjami. Bo ośrodek położony nad Narwią. W naprawdę malowniczej scenerii… Nie ma chyba sensu więcej nic zachwalać, tam trzeba jechać i przekonać się “na własnej skórze”… Chętnym mogę co-nieco ułatwić sprawę i podać dane kontaktowe:
Łubienica - Superunki 50
07-217 Zatory
Pułtusk, mazowieckie, Polska
tel:(0-29) 741-02-53
e-mail: rybaczowka@tlen.pl
www: http://rybaczowka.spanie.pl/
GaduGadu: