Czym dla mnie jest Pułtusk?
Pułtusk… Małe miasteczko pod Warszawą, znane i nieznane. Sprzeczność? Może i tak, ale ile w tym prawdy. Znane historykom - choćby ze względu na fakt, że swój ślad odcisnął tu wielki Napoleon. Tak, ten od Marysieńki i Waterloo. Dzięki niemu Pułtusk ma też swe miejsce na Łuku Triumfalnym w Paryżu. Znane także z działalności Domu Polonii. Ale chyba tylko osobom zainteresowanym - działaczom polonijnym i Polakom zamieszkałym poza granicami naszego państwa. No i wreszcie znana dzięki Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora. Dlaczego napisałem no i wreszcie? Bo powstanie tej uczelni na naszym terenie pozwoliło miastu rozwinąć skrzydła… Może jeszcze nieśmiało i ostrożnie, ale jednak. Brać studencka rozruszała trochę niemrawych mieszkańców, zasiliła znacznie sakwy pułtuskich przedsiębiorców - i nie tylko przedsiębiorców. Akademia to także wiele miejsc pracy - w sytuacji, gdy wszystkie większe zakłady w powiecie zostały zlikwidowane stanowi bodajże jedyny tak wielki plac pracy.
No tak, potencjał miasto posiada, skąd więc bierze sie to, że jednak jest to miasto nieznane? Bo od wielu już lat - odkąd tylko pamiętam - brak mu po prostu dobrego gospodarza. Nikt z poprzednich włodarzy, podobnie jak obecny, nie potrafił wypromować niewątpliwej zalety Pułtuska, jaką jest jego położenie. Marzenia o Pułtusku - mieście turystycznym, Pułtusku - Wenecji Mazowsza już dawno stały się tylko pustym sloganem. Z turystyką łączy nas tylko przejazd tabunów turystów przez miasto, z Wenecją - kanał okalający “wyspiarską” część Pułtuska. W tym roku przypada 705-lecie I lokacji - obchodzimy je w tym samym roku, co np. Kraków. I co w związku z tym przygotowało dla swych mieszkańców i gości miasto? Nic… Cisza… Czy ktoś jeszcze wie o tej chlubnej rocznicy, poza rdzennymi mieszkańcami? Obawiam się, że mało kto.
Czym więc jest dla mnie mój Pułtusk? Małym, prowincjonalnym miasteczkiem - z ambicjami na bycie wielkim, znanym i odwiedzanym przez rzesze turystów. Czekam więc wreszcie na burmistrza i starostę, którzy zaczną widzieć ten sam cel i ponad podziałami politycznymi zaczną realizować wreszcie nasze marzenia - marzenia zwykłych ludzi. Bo obietnic naprawdę mam już dosyć…