Życie przyszło do nas z nieba…

By Pablo

Nadzwyczajne posiedzenie Tajnej Rady Miasta Pułtusk to wydarzenie, z którym nieczęsto mamy do czynienia. Tym bardziej takie, które rozpoczyna się w późnych godzinach nocnych…

Meteoryt Pułtuski

Deszczyk leniwie siąpał z zachmurzonego nieba, od czasu do czasu zza chmur wyglądał jednak srebrzysty księżyc. W powietrzu czuć było zapach mokrej ziemi… Nigdy tego nie lubiłem, unoszące sie w powietrzu drobinki krzemu drażniły moje drogi oddechowe. Ech, ile to jeszcze czau minie, nim zdołam przystosować się do tych ciężkich warunków..?

Zbliżałem się powoli do ulicy rozświetlonej przez liczne latarenki. Coraz trudniej było poruszać się w nocy niezauważonym. Z wandalami jakoś radzi sobie nasza miejska policja, nie sposób przecież dłużej udawać, że jesteśmy wobec tych chuliganów bezradni. Komendant stara się jak może, żeby nam pomóc, ale przecież społeczeństwo coraz odważniej patrzy nam na ręce. Wszelkie zniszczenia lamp, rozbite klosze i żarówki, naprawiane są praktycznie natychmiast. Ciężkie czasy nastały… Kto by przypuszczał te 140 lat temu, że ten nędzny gatunek będzie się tak szybko rozwijać..?

Rozejrzałem sie uważnie dookoła, zanim zdecydowałem się wyjść z bramy. Nikogo jednak nie zauważyłem. Całe szczęście, że nocne życie w Pułtusku nie istnieje. Zdarzają się oczywiście noce, gdy zbłąkani mieszkańcy, przeważnie ci młodsi czy studenci kręcą się po rynku do godziny 3 nad ranem… A nawet później… Ale to rzadkość i tylko wtedy, gdy jest ciepło. Nie po to blokujemy powstawanie klubów nocnych z prawdziwego zdarzenia, żeby jakiś podchmielony, wścibski gówniarz zaprzepaścił nasze wieloletnie wysiłki…

Ostatnie metry przebiegłem. W niektórych oknach przyrynkowych kamienic paliło sie jeszcze światło. Pewnie imprezują jeszcze po meczu. Jacyż oni są naiwni… Albo tylko tak udają, że wierzą w swoją narodową jedenastkę. Jakby naprawdę byli tak przepełnieni wiarą i nadzieją, to częściej graliby w totolotka. Przynajmniej mieliby większe szanse na wygraną… Człowiek… Czy naprawdę to brzmi dumnie..? Stojąc przed drzwiami ratuszowej wieży jeszcze raz rozejrzałem się ostrożnie dookoła. Nic, żadnego ruchu… Zapukałem… Dwa szybkie, trzy wolne i jeszcze cztery szybkie… Co za debil to wymyślił?? A tak, już wiem… Ja…

Po chwili usłyszałem odpowiedź… Puk…. puk puk… zgadza się. Zbliżyłem usta do drzwi i wyszeptałem cicho…
- Melmak…
Drzwi otworzyły się i wszedłem do środka.
- Wszyscy już są? Czy jeszcze na kogoś będziemy czekać?
- Wszyscy, Panie, czekaliśmy tylko na ciebie. Nie, nie spóźniłeś się – uprzedził me pytanie Ir’ek – Właśnie rozstawiliśmy antenę. Chodźmy…

Nie lubiłem tej wieży. Zgromadzone w niej starocie przypominały mi lata, gdy pierwszy raz… Ech… Nie ma co nawet wspominać…

- Czołem Bracia… Widzę, że jesteśmy w komplecie. Możemy więc zaczynać. Jak połączenie? Poziom sygnału dobry?
- Tak, Panie… Za 4 minuty Centrix znajdzie się w polu zasięgu.

Zasiadłem bezpośrednio przed monitorem, reszta Rady zgromadziła się za mną. Po pewnym czasie obraz zamigotał i zaczął wyłaniać się powoli zarys twarzy. Zawsze w tym momencie pociły mi się oczy. Czy dane będzie nam jeszcze kiedyś się spotkać, dotknąć…
- Miło cię widzieć, Woyt’ek.
- Wielki Galaktyku, Twoja obecność przepełnia nasze ciała nieprzebraną energią życia… Wczoraj, dziś i jutro jesteśmy do Twojej dyspozycji…
- Czemu tak nagle żądaliście spotkania? Co takiego wydarzyło się od ostatniej rozmowy?
- Niestety, wydarzyło sie coś bardzo niedobrego. Ludzie są coraz bliżsi wykrycia prawdy. Ostatnio ich badacze wpadli na trop źródła życia, nie wiemy jednak, jakimi jego próbkami dysponują. Wiesz przecież Wielki, że wtedy, w styczniu 1863 roku czasu ziemskiego wielu z naszych wpadło w ręce tych prostaków i rozproszyli się po całej planecie. Są zbyt daleko aktywatora, by wybudzić ich z letargu. Robiliśmy co tylko w naszej mocy, by zebrać ich w Pułtusku. Konferencje, pokazy, wystawy, teraz też planujemy imprezę z meteorytami w tle… Może ktoś znów przyniesie jakiś okaz do zbadania.
- A Wy..? Czy Wy jesteście bezpieczni..? Nikt nic nie zauważył?
- To głupi gatunek, Wielki… Wolą szukać obcych na innych planetach, niż rozejrzeć się uważnie dookoła. Przejęcie ludzkich ciał to żadna filozofia. Oni nawet w jednej rodzinie tak mało wiedzą o sobie nawzajem, że zmiana zachowania jest prawie niedostrzegalna. Brakuje nam jednak nowych szczepów, dzięki którym moglibyśmy zawładnąć następnymi ciałami. I w związku z tym mam prośbę, o Wielki… 23 czerwca czasu ziemskiego planujemy pokaz deszczu meteorytów, niby w związku ze 140-rocznicą tego wydarzenia. Czy nie dałoby się w tym czasie zrzucić kilku tysięcy szczepów..? Nikt sie nawet nie zorientuje, że to nie zabawa…
- Nie ma sprawy, zachowajcie jednak jak największą ostrożność. Czas i miejsce zrzutu ustalimy przez terminal… Jak to wszystko, to będziemy kończyć. Zbyt widoczni już jesteśmy…
- Miło było Cię zobaczyć, Wielki Galaktyku. Niech Wieczna Chwała będzie zawsze z Tobą…
- Aaa, bym był zapomniał… Gratuluję wam Tuska, jak udało się go zaszczepić..? Ciężko było go dorwać?
- To był mój pomysł, o Wielki – nie kryłem dumy, choć nie było to skromne – ale wykonał to osobiście Tad’ek. Wiele lat szykowaliśmy go na jakieś stanowisko blisko rządzących całym państwem. Tylko ciało znalazł jakieś lipne, bo kilka haków mieli na niego w papierach. Ale to już nie nasz problem. A tak przy okazji, jak będziecie robić jakiś zrzut, to prześlijcie też kilka karłowatych szczepów. Skupimy się wtedy na prezydencie… Do usłyszenia zatem i czekamy na przesyłkę…

- Słyszeliście, musimy zająć się przygotowaniami. Impreza musi wypaść fenomenalnie, tak, żeby nikomu nie przyszło do głowy w tym czasie spacerować po podpułtuskich łąkach. Zajmijcie się rozpropagowaniem tego pokazu nie tylko na całą Polskę, ale i na cały świat. Może przyjedzie ktoś naprawdę cenny… Jak będziemy mieli wtedy już w ręku szczepy, to będziemy mieli w garści cały świat. Powoli i dopniemy swego, Bracia. No, do roboty…

A jeżeli TY masz ochotę na przejęcie nowej iskry życia to przyjdź (lub przyjedź) do Pułtuska koniecznie. Szczegóły imprezy «tutaj». I koniecznie powiadom wszystkich bliskich. To niepowtarzalna okazja stanąć w oko w oko z czymś nieznanym i odległym… I może będziesz Wybrańcem..? Kto wie… ;-)

Tagi:

Odpowiedzi: 10 do “Życie przyszło do nas z nieba…”

  1. forest mówi:

    Ta impreza zapowiada się całkiem fajnie. Ciekawe tylko jak to wyjdzie??? Szkoda też że to tak późno, bo z dziećmi do 23 wytrzymać, to może być problem. Mam nadzieję że zamieścisz tu jakiś filmik jak będą spadały meteoryty.

  2. Pablo mówi:

    Też mnie trochę ta godzina przeraziła… Ale z powyższego tekstu jasno wynika powód… ;-) Pewnie wcześniej nie mogą nadesłać szczepów.
    a tak na poważnie… to nie wiem dlaczego czekają aż do 23. Chcą mieć na tej atrakcji jak najmniej gapiów, czy co? A filmik… Może uda się coś zarejestrować. Tylko zbieram obstawę, bo znając nasza “młodzież” mogę stracić sprzęt… :-) Piszesz się? Jakieś małe piwko zrobimy…

  3. forest mówi:

    Skusiłeś mnie tym piwkiem. Najwyżej dzieci odeśpią to na drugi dzień. A może się znajdzie jakaś opiekunka.

  4. Pablo mówi:

    Ha, wiedziałem, że na piwo prawdziwego faceta to namawiać nie trzeba… Może podeślij mi na maila nr komórki to jak będę na miejscu to do Ciebie przedzwonię… Lub podaj jakiś inny sposób, byśmy się odnaleźli… w tym tłumie… ;-)

  5. forest mówi:

    Jak będziemy się mijać to upomnę się o piwko. A jak Cię nie będę mógł znaleźć to zdobędę do Ciebie nr komórki

  6. Pablo mówi:

    No to mnie Forest załatwiłeś… Teraz wszystkim znajomym, którzy wiedzą że tu piszę, będę musiał stawiać piwko jak tylko mnie zaczepią… Bo będę myślał, że to Ty… ;-)
    Trza zabrać grubszy portfel ze sobą…

  7. forest mówi:

    Ale nikt Ci przynajmniej nie zabierze kamery, bo będziesz miał dużą obstawę. Chyba że sam ją gdzieś zgubisz,

  8. Pablo mówi:

    No jak tyle piw postawię – a jak będę brał dla kogoś, to czemu nie dla siebie? – to chyba ją naprawdę zgubię… Walnę się wtedy gdzieś na łące i poczekam, aż mnie zaszczepią… :-) Zostanę wreszcie może kimś ważnym w Pułtusku… Hehehe…

  9. forest mówi:

    Mam nadzieje że byłeś na tej imprezie, ale Cię nie widziałem. Tak ogólnie myślę, że było pozytywnie. Zawsze jest jakieś ALE…… Miasto powinno zapewnić więcej miejsc siedzących.

  10. Pablo mówi:

    Byłem, a jakby inaczej… Taka okazja się powtórzy za jakieś 140 lat… ;-) Coś tam nawet udało się zarejestrować, jak wrócę do domu to postaram się na tym blogu co-nieco opisać…
    A piwko na Ciebie czekało… :-)

Dodaj komentarz