Maturo wróć!
Ach, matur czas… Wielu z was na samą myśl o kolejnym egzaminie dostaje pewnie gęsiej skórki lub oblewa was zimny pot. A może gorący..?
Po latach ci, którzy egzamin dojrzałości mają w kieszeni, powtarzają młodszym kolegom, że matura jest łatwiejsza niż niejedna klasówka. Ja też jestem tego zdania, ale nie zapomniałem nigdy o tym, że nawet na najprostszy sprawdzian wielu nie było się w stanie nauczyć. Ba, jedni uczą się bo chcą, inni - bo muszą. I tylko dla chcącego nic trudnego.
Moja dawna klasa nie składała się z samych orłów. Żadna pewnie taka nie jest. Dlatego przez wiele tygodni przed maturą “rozpracowaliśmy” zestawy pytań z poprzednich lat
. Odpowiedzi przelewaliśmy na papier na maszynie do pisania (taki dawny komputer z klawiaturą, bez monitora - literki zamiast wyskakiwać na jakimś 22-calowym LCD odbijały się w jakiś sposób na kartce papieru
). Ile przy tym zarobiło nasze państwo, którego jednym z głównych dochodów była kasa zostawiona przez społeczeństwo w monopolowym, trudno zliczyć. Ważne, że na czas każdy z kumpli zaopatrzony był w zestaw gotowy do nauki. Bawiliśmy się przy jego pomocy w teleturniej, jakich teraz pełno w naszej TV.
Ale wiedzieliśmy, że bezpośrednio przed egzaminami nie należy zaprzątać sobie głowy nauką. Nie, na piwko nie wypadaliśmy, bo jednak matura to matura. Ale znaleźliśmy sobie inną atrakcję: bawiliśmy sie w chowanego. Tak, dobrze czytacie. W chowanego. Różnica pomiędzy naszą zabawą i tą, w jaką lubią bawić się młodsze dzieci była taka, że my wykorzystywaliśmy do tego celu samochody. Jeden się chował, inne szukały. Z pomocą kierowców oczywiście. O trudach przyszłego egzaminu nawet nikt nie wspomniał. A przed matematyką odwiedziliśmy znajomych w ośrodku wypoczynkowym. Borsuki lub Grabówiec - nie pamiętam dokładnie. Ale też cyferkami nikt sobie głowy nie zawracał. No, chyba, że lekko procentami…
A obecni maturzyści jak spędzają ostatnie wieczory przed egzaminami? Ostre kucie czy raczej błogie nicnierobienie? Ciekawe, może ktoś się podzieli wiedzą na ten temat…
W przyszłym roku minie 15 lat od mojej matury. Oj, będzie bal… Chyba już trzeba zacząć kręcić imprezkę… Co wy na to, mechanicy? ![]()
maj 8, 2008 @ 10:23 pm
Wy “mechanicy” to akurat na brak imprez to chyba narzekać nie możecie?