No i było. Krótko i treściwie. Właściciele pobliskich firm powiedzieli co myśleli i jak się poczuli, przedstawiciel dróg państwowych powiedziała że pomyślą i… się skończyło. Mam nadzieję, że przestanie się liczyć dla drogowców (tych generalnych oczywiście) tylko własny interes i kasa - bo jak nie wiadomo o co chodzi to zawsze chodzi o pieniądze - a mieszkańcy domów i mieszkań przy ul. Kościuszki odzyskają możliwość wjazdu na swe posesje i miejsca parkingowe niezależnie od tego, czy jadą ze strony Warszawy czy Olsztyna.
Takie oznakowanie tej pułtuskiej ulicy skazuje kilka rodzin na drastyczne zmniejszenie dochodów z prowadzonej przez nich działalności gospodarczej. Komu będzie chciało zatrzymać się samochodem kilkaset metrów dalej? Lepiej podjechać jeszcze kilkaset i skorzystać z innego sklepu. Ale kto by się przejmował tym, że przez to skazują kogoś na bezrobocie, na zakończenie tego, czym zajmowali się kilkadziesiąt lat..? Szczególnie ci w warszawce wiedzą lepiej, co jest dla nich dobre, a co nie…
Poniżej relacja z pikiety, która ukazała sie w TVP INFO…
