Archive for luty, 2008

Zmiany w szkolnictwie…

luty 26, 2008

Jak zwykle tylko dzięki przypadkowi i kontrolowanemu przeciekowi udało się nam poznać nową, tajną broń Ministerstwa Edukacji Narodowej. O jej skuteczności możemy przekonać się z zarejestrowanego ukrytą kamerą (a jakże by inaczej) filmu… Wszyscy przeszkadzający notorycznie na lekcjach i nie dość uważnie słuchający nauczyciela niech już zaczynają zmieniać swe przyzwyczajenia… Potem może być już za późno…

Cóż to za broń..? Zobaczcie sami:


Dobrze, że takie metody nie były stosowane za moich czasów… ;-)

Na dnie Matrixa…

luty 25, 2008

- Co myślisz Alik o tym nowym spocie naszej PiSuarowskiej Partii? Nieźle zakpiliśmy sobie z Donalda z Tuska, co..?
- Ty w roli Gejowego bardzo mi się podobałeś, ale chyba cała ta fabuła bajki o Czerwonym Kapturku nie była zbytnio trafiona. Chcecie dotrzeć do młodego pokolenia, a oni przecież boją się tego okrutnego wilka z bajki. Idę o zakład, że mało kto dotrwa do sceny z dzielnym Gejowym. Wcześniej albo wyłączą telewizor, albo schowają się pod kołdrą… (more…)

Na dnie Matrixa…

luty 25, 2008

- Co myślisz Alik o tym nowym spocie naszej PiSuarowskiej Partii? Nieźle zakpiliśmy sobie z Donalda z Tuska, co..?
- Ty w roli Gejowego bardzo mi się podobałeś, ale chyba cała ta fabuła bajki o Czerwonym Kapturku nie była zbytnio trafiona. Chcecie dotrzeć do młodego pokolenia, a oni przecież boją się tego okrutnego wilka z bajki. Idę o zakład, że mało kto dotrwa do sceny z dzielnym Gejowym. Wcześniej albo wyłączą telewizor, albo schowają się pod kołdrą… (more…)

Śpieszmy się leczyć ludzi…

luty 25, 2008

W związku z licznymi protestami lekarzy, pielęgniarek i pracowników technicznych szpitali chcę podzielić sie z Wami przeczytanym w sieci dowcipem. Smutny jest on i jednocześnie, jak to dowcip, śmieszny. A pracownicy szpitala w Pułtusku, którzy wciąż szukają porozumienia z jego kierownictwem, niech sobie uzmysłowią, że ta sytuacja może kiedyś dotyczyć i ich… No to czytajcie:

Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną.
- I co?! Co z nią, panie doktorze.
- Cóż…Żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona, niestety będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych.
- Oczywiście, oczywiście - na to mąż.
- Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie.
- Tak, tak… - kiwa głową mąż.
- Konieczne będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje…Koszt sanatorium - 10 tysięcy…
- Boże…
- Tak mi przykro…To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki..
- Ile? - blednie mąż.
- Miesięcznie 12 - 15 tysięcy złotych.
- Jezuu…
- Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę…
Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu:
- Żartowałem! Nie żyje. ;-)

Śpieszmy się leczyć ludzi…

luty 25, 2008

W związku z licznymi protestami lekarzy, pielęgniarek i pracowników technicznych szpitali chcę podzielić sie z Wami przeczytanym w sieci dowcipem. Smutny jest on i jednocześnie, jak to dowcip, śmieszny. A pracownicy szpitala w Pułtusku, którzy wciąż szukają porozumienia z jego kierownictwem, niech sobie uzmysłowią, że ta sytuacja może kiedyś dotyczyć i ich… No to czytajcie:

Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną.
- I co?! Co z nią, panie doktorze.
- Cóż…Żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona, niestety będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych.
- Oczywiście, oczywiście - na to mąż.
- Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie.
- Tak, tak… - kiwa głową mąż.
- Konieczne będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje…Koszt sanatorium - 10 tysięcy…
- Boże…
- Tak mi przykro…To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki..
- Ile? - blednie mąż.
- Miesięcznie 12 - 15 tysięcy złotych.
- Jezuu…
- Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę…
Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu:
- Żartowałem! Nie żyje. ;-)