Ściśle tajne przez poufne…

Prawie połowa lutego, a pogoda jak jesienią. Chłodno, ale bez przesady, nie można narzekać na temperaturę w okolicach 5 stopni, gdy należałoby sie podziewać kilku- lub nawet kilkunastostopniowych mrozów. I do tego ten deszczyk. Brrr… Postawiłem kołnierz płaszcza, by skryć kark przed podmuchami wiatru, naciągnąłem mocniej czapkę na głowę i - rozejrzawszy się uważnie dookoła, czy aby ktoś niepowołany nie śledzi moich poczynań - skierowałem się w stronę ciemnej bramy.

- Cholera, co oni tak na tym świetle oszczędzają - zakląłem, chociaż dobrze wiedziałem, że nie o oszczędności tu chodziło. Jak zwykle jacyś wandale stłukli żarówkę, bo żeby się nie nudzić, trzeba coś robić. W końcu młodzież niewiele ma dziś do roboty. Albo po prostu komuś bardziej przydała się w domu. Po co wydawać swój ciężko wyżebrany grosz, skoro można prościej…
- Spóżniłeś się pan.
O mało co nie zemdlałem ze strachu. Nawet stojąc metr od tego gościa ledwo go widziałem. Kiedy pociągnął papierosa, żar pozwolił mi zorientować się, gdzie ma twarz.
- Nie strasz pan, chcesz bym ducha wyzionął..? Nie można było spotkać się gdzieś w bardziej cywilizowanym miejscu..?
- No co pan, z choinki ześ się urwał..? To wymaga dyskrecji. Takie wejściówki dostępne są tylko z pierwszej ręki. Teoretycznie. Bo jak ma się wejścia, to, jak widać, można i inaczej. Hehe…
Wcale nie uważałem, by było to śmieszne. Te tajne spotkania organizowane były bardzo rzadko, chętnych, by w nich uczestniczyć było bardzo wielu. Byłem zdania, że nie powinni w nich uczestniczyć ludzie przypadkowi, na zasadzie kto da więcej. Ale cóż, kto ma kasę ten ma władzę, a władza jest w końcu dla ludu. Nie mogłem odmówić sobie uczestnictwa w takim spotkaniu. Próbowałem już nie raz, ale jak się nie wie, gdzie należy uderzyć by załatwić sobie wejściówkę, to jest to jak szukanie igły w stogu siana. Mnustwo czasu i pieniędzy kosztowało mnie dojście do tego konika, ale chyba było warto…
- To ile wejściówek szanowny pan sobie życzy..? Mam jeszcze 10, hurtem byłoby taniej…
- Nie, nie… Wystarczą dwie. Mam ochotę pójść z żoną. Mam nadzieję, że da się namówić, choć te sprawy raczej jej nie interesują. Napomknąłem jej troche o możliwości uczestnictwa w takim spotkaniu i nawet powiedziała, że mogę iść z kimś innym. Jak jej nie przekonam, to faktycznie… Znajdę kogoś chętnego do towarzystwa.
- Dobra, z kim pan pójdziesz to mnie nie interesi. Mnie interesuje kasa… Masz pan..?
- No oczywiście, zgodnie z umową. Cztery tysiączki, tak..?
- No niech będzie moja strata, dziś cena skoczyła do 2.200 za miejsce, ale wstępna umowa była dwa…

Kiedy wracałem do domu, byłem bardzo podekscytowany. Znaleźć się wśród tych nielicznych, którzy będą mogli uczestniczyć w tym spotkaniu. Na samą myśl dostawałem gęsiej skórki. Kurde, tylko jak żona nie będzie chciała iść, to kogo zabrać ze sobą..? No może jednak się zgodzi, ta przecież niezła gratka…
- Czyś ty zgłupiał, tyle kasy wydać na te wejściówki??? Nie lepiej było kupić coś konkretnego do domu? - jej słowa nie pozostawiały cienia wątpliwości, że dla niej całe to staranie mogłem włożyć sobie głęboko gdzieś. Człowiek stara się, kombinuje, załatwia wejściówki na coś, do czego poza stałymi bywalcami mało kto miał przyjemność dołączyć… I co ma w zamian..? Nic, same wyrzuty.
- Ja jednak idę, mam dwa miejsca to kogoś ze sobą wezmę. Mogę sprzedać, ale taka okazja może się nie powtórzyć. To spotkanie ma być najtajniejsze z tajnych. Podobno tak tajne, że nawet gość, co będzie je prowadził, nie wie o czym będzie mówił… Zastanów się jeszcze raz…
- Tajne, też mi coś… Pewnie jak zwykle. Podniecacię sie tym wszystkim ja dzieciaki, a ja sobie kupię w tygodniu gazetę i wszystko będę wiedziała lepiej niż ty.
- Nie, podobno teraz to naprawdę mają być zachowane wszelkie środki ostrożności.
- Akurat, mogę się z tobą założyć o dwa miesiące zmywania, niby te nasze pOSŁY na mądrych nie wyglądają, ale nie bój się, cwane są jak cholera. Jakoś to wyjdzie do ludzi, różne gwoździe przy sobie mają…

No i się q…wa założyłem… Chyba trzeba będzie kupić zmywarkę… ;-)

Tagi: ,

Odpowiedzi: 3 do “Ściśle tajne przez poufne…”

  1. Forest mówi:

    Jak się założyłeś z żoną, to nie podejrzewam Cię, że to Ty dałeś cynk do prasy. Chyba że za dobrą cenę , kupisz zmywarkę i na dobre auto zostanie.

  2. Forest mówi:

    Jesteś teraz pierwszy podejrzanym o ujawnienie tajemnicy państwowej. Ciekawe tylko czy starczyło na zmywarkę i jakieś wypasione auto? Na Twoje szczęście nie rządzi już PISuar, bo Ziobro by Cię dopadł.

  3. Pablo mówi:

    Nie wiem dlaczego, ale system antyspamowy nie przepuścił tych Twoich komentarzy… A należysz już dawno do zaufanych użytkowników bloga. Widocznie jeszcze coś ten PISuar Wielki miesza, w mordę… ;-) No i mam mało czasu na pisanie… Spadam, góra naczyń czeka… Hahaha…

Napisz odpowiedź