A gdzie Pułtusk..?

No tak… Nazwa bloga to niby Pablo Pułtusk, a tu o Pułtusku jakoś ostatnio tak mało. Po pierwsze to może i dlatego, że mało ciekawych rzeczy się u nas dzieje. Po drugie dlatego, że naprawdę ciekawe i ważne tematy chyba lepiej omijać z daleka. Jak chce się TU żyć i pracować w spokoju… ;-) Ale wracając do tematu… Chyba warto odnotować pewien fakt. Na oficjalnej stronie naszego miasta pokazał się link do… kamer on-line. Możemy podziwiać widok pułtuskiego rynku z kamer umieszczonych na ratuszu. Co prawda w chwili pisania tego tekstu stronka jakby nie działa, ale składam to na karb licznych odwiedzających wspomnianą stronkę. No i nie mogę sprawdzić, czy przy opisach widoków z kamerek nadal pomylone są podpisy. Jak uda mi się to podejrzeć to zaraz skoryguję swój tekst… ;-) (podobno już poprawili o czym donosi w jednym z komentarzy czytelnik bloga, nie sprawdzę, bo dalej stronka nie działa…)

No i jeszcze jedna sprawa. Pułtuski Urząd Miasta zaczął wydawać swoje własne pisemko. Nie wiem czym jest to spowodowane: zbyt dużym - lub może zbyt małym - budżetem miasta, chęcią wykorzystania umiejętności dziennikarskich pracowników magistratu, czy po prostu chęcią ulżenia wydawcom naszych lokalnych gazetek: TP i PGP.

A może tak na zakończenie, odnośnie wspomnianych przed chwilą gazet. Spodobała mi się wymiana oświadczeń ich przedstawicieli (chyba najwyższych). Zaczął chyba naczelny Tygodnika Pułtuskiego.
Tekst zaczerpnięty z TEJ stronki:

OŚWIADCZENIE

W związku z pojawiającymi się pytaniami o kondycję finansową prasy lokalnej, oświadczam: wszelkie docierające do nas niepokoje i sygnały nie odnoszą się do Tygodnika Pułtuskiego, lecz zapewne do innego tytułu, bowiem: Tygodnik Pułtuski nie był i nie jest obciążony żadnymi obowiązkowymi nakazami komorniczymi, nie obciąża nas żaden wyrok sądowy o zwrot należności niezapłaconych kontrahentom.

Jarosław Kopeć, redaktor naczelny, mgr

Przeczytawszy ów tekścik zajrzałem na stronę konkurencji, czyli owego “innego tytułu”… Jakoś intuicja mi podpowiadała, że nie chodzi tu o kogoś innego… ;-) I co TAM widzimy..? Przeczytajcie:

BAAAAARODZO WAŻNE OŚWIADCZENIE

W związku z pojawiającymi się pytaniami o kondycję moralną prasy lokalnej oświadczam: wszelkie docierające do nas niepokoje (przerażeni jesteśmy przerażeniem niepokojących nas Pułtuszczaków) i sygnały nie odnoszą się do Pułtuskiej Gazety Powiatowej, lecz zapewne do innego tytułu, bowiem:
- żaden z naszych dziennikarzy w ubiegłym tygodniu nie wyrzucił niedopalonego papierosa marki Malborooo na chodnik gdzieś na zbiegu ulic Świętojańskiej z Tysiąclecia,
- zastępca kierownika ds. politycznych w dziale zagranicznym naszego miesięcznika nie miał na scenie problemów z żołądkiem (!!!) podczas ostatniej gali Dziennikarz Roku.Dementujemy więc wszelkie plotki. To nie PGP.

Kierownik działu plotkarskiego
w zastępstwie
zastępcy asystenta pierwszej sekretarki z drugiego sekretariatu
redaktora naczelnego (który właśnie poszedł na obiad)
WX

Dobre, nie..? ;-) Szkoda, że PGP nie stawia w swoich tekstach na humor. Moze częściej by ją kupowano..?
Kto wie..

Tagi: , , ,

Odpowiedzi: 9 do “A gdzie Pułtusk..?”

  1. Forest mówi:

    Jeżeli chodzi o opisy z kamer na ratuszu, to już się poprawili. Chyba nawet w zeszłym tygodniu.

  2. Pablo mówi:

    No może i tak, ale nie mogę sprawdzić… bo nie działa… Może prąd im odcięli, tyle teraz nowych wydatków… ;-)

  3. Forest mówi:

    Albo po ostatnich wichurach kamerki gdzieś “zwiało”?

  4. Pablo mówi:

    Tak, to wielce prawdopodobne… Albo wyłączyli, bo żal patrzeć, jak samochody wjeżdżają w ul. M. Konopnickiej od strony Prusa… Jakość za słaba, wy zobaczyć numery, a za dobra, by mówić, że tego nie widać… Trzeba by ruszyć Straż Miejską… A tak to chłopaki mają spokój… ;-)

  5. Forest mówi:

    Pablo a może Ty wiesz kto powinien się zająć sąsiadem który zatruwa życie innym??? Wiem że jest ciężko, ale czy muszę wdychać to co sąsiad wypuszcza z komina??? I nie mam tu na myśli zwykłego dymu z palenia węgla czy drewna, to jest zwykły i cuchnący plastik, który wdziera się do domu wszelkimi możliwymi otworami. Aż strach pranie powiesić aby wyschło, bo zaraz czarne i śmierdzące jest!!!

  6. Forest mówi:

    A jakości tych kamer z ratusza nie poruszałem bo myślałem że komputer mam słaby. Ale widzę że nie tylko ja mam ten problem.

  7. Pablo mówi:

    Pablo a może Ty wiesz kto powinien się zająć sąsiadem który zatruwa życie innym???

    Teoretycznie to jest od tego Straż Miejska i Policja, ale nie posiadają oni żadnego sprzętu, który obiektywnie stwierdzi, że to co spala Twój sąsiad zagraża środowisku. Mają teoretycznie nos, ale na nosa to tak jak na oko… ;-) Nawet jakoś udokumentować tego procederu nie możesz by zgłosić do odpowiedniej komórki w Starostwie - tej od ochrony środowiska.
    Ale próbować możesz, a nawet powinieneś… Jak nie zależy Ci na dobrych stosunkach z sąsiadem. A może z nim pogadaj? :-) Pewnie nic to nie da, ale zawsze warto spróbować. Powodzenia!

  8. Ja mówi:

    Straż pożarną też można wezwać i powiedzieć, że podejrzewasz, że się gdzieś pali, bo plastiku do pieca by nikt nie wsadzał. Nikt mądry oczywiście.

  9. Forest mówi:

    Bardzo podoba mi się pomysł ze strażą pożarną. A o takim sąsiedzie można powiedzieć, że to “cichy zabójca”.

Napisz odpowiedź