- Tato… Czy mogę zadać ci pytanie..?
- No wiesz… Przecież właśnie to zrobiłeś i nic się nie stało, to chyba możesz…
- No niby tak, ale wolę zapytać, czy jednak mogę zadać.
- Synu, tyle razy mówiliśmy wam z mamą, że jesteście od tego, by właśnie zadawać pytania… A my, by na nie odpowiadać.
- Nawet jak są głupie?
- A co, twoim zdaniem można zadać głupie pytanie?
- Przecież nie raz mówisz, że zadaję głupie pytanie.
- Widzisz, my, dorośli, trochę inaczej patrzymy na świat… Zdążyliśmy już zapomnieć, że kiedyś byliśmy tacy jak ty czy twoi bracia i jakoś tak wolno nieraz do nas dociera, że wy inaczej postrzegacie pewne sprawy. Dla nas dużo z tego, co dopiero poznajecie, to oczywiste oczywistości, że się tak wyrażę, a dla was to czarna magia. Ale macie czas, by sie tego nauczyć…
- Sami się nauczymy?
- To ciekawe pytanie. Nauczyć musicie się sami, nikt wam tego do głów siłą czy nawet po dobroci nie wciśnie. Żaden nauczyciel nie ma takiej mocy. Tak swoją droga zawsze zastanawiałem się, dlaczego nazywa się ich nauczycielami. Oni przecież nie nauczają, oni tylko przekazują wam pewne informacje. Ile z tych informacji zamieni sie na waszą wiedzę, zależy tylko i wyłącznie od was… Tak więc…
- No co ty mówisz? Nauczyciel nie naucza? Przecież ty i mama jesteście naszymi nauczycielami. I jak postraszysz, że nie dasz mi grać na komputerze, to szybciej mogę się wierszyka nauczyć…
- Ha, to się nazywa motywować kogoś do pracy… I jakby nauczyciele też mieli takie narzędzie w ręku, to zaręczam ci, że wyniki ich pracy były by o wiele lepsze. Ale powiedz mi wreszcie, o co ci tak naprawdę chodzi?
- Bo usłyszałem, że jakiś pan z telewizji może mieć problemy, bo zadał komuś pytanie. Komuś ważnemu, wiesz, jednemu z tych, co grałem w internecie w gierkę, co trzeba było zgadywać, czy to Jarek czy Leszek… A ten pan co zadał pytanie, to męczy chyba zwierzęta…
- Nie, no co ty wygadujesz..? Z tymi braćmi to wiem o co ci chodzi, ale pan co męczy zwierzęta? Dobrze usłyszałeś?
- Tak, dobrze… Mówili, że on pali koty…
- Rozśmieszasz mnie do łez, synu, dobrze tak sobie z tobą pogadać. Źle usłyszałeś, on nie palił żadnych zwierzątek, on ma tak na nazwisko… Palikot…
- Acha, ale kiedyś opowiadałeś, że nazwiska powstawały od tego, czym sie ludzie zajmowali, to jak nie on to pewnie jego dziadek…
- No może i tak. To mówisz, że słyszałeś, że może mieć problemy. Bo zadał pytanie. Tak to już niestety jest, że pewnych pytań nie wypada zadawać. Lepiej nie wiedzieć i siedzieć cicho.
- Ale jak odróżnić pytanie które można zadać od takiego, którego zadawać nie wypada?
- Wraz z wiekiem nabierzesz wprawy. Nie należy zadawać na pewno takich pytań, na które udzielenie twierdzącej odpowiedzi może być kłopotliwe dla odpowiadającego. Bo na przykład to pytanie o którym słyszałeś, czy jedna z ważnych osób w naszym państwie pije… Czy zbyt dużo pije…
- Ale przecież pić trzeba, inaczej nie można żyć…
- Tak, ale o inne napoje tu chodzi, nie o soczki i herbatkę… No więc można powiedzieć, że nie i po sprawie. Ale jak coś może jest na rzeczy, to już jest kłopot. Przyznać się nie wypada, a kłamać nie można. Bo prędzej czy później prawda może wyjść na jaw… i będzie wielki wstyd…
- No ale to dlaczego ten pan od kotów może mieć problemy, a nie ten, komu zadał to pytanie?
- Musisz się przyzwyczaić, że w naszym kraju mało jest rzeczy, które stoją na nogach… Większość stoi na głowie…
- Acha… trochę rozumiem. A ta pani, co się wczoraj na mieście za nią oglądałeś to ładna była, co? Aż mama była na ciebie chyba zła. Podobała ci się?
- A posprzątałeś już pokój? Zaraz pójdę i sprawdzę. Jak nie to zapomnij o bajkach i komputerze… Mądrala się znalazł… Marsz do pokoju…
styczeń 22, 2008 @ 5:10 pm
To z braku czasu czy pomysłów nic nie piszesz ostatnio na swoim blogu???
styczeń 22, 2008 @ 7:32 pm
Powiem szczerze, że jakoś tak brak czasu… Ale mocno biję się w piersi i obiecuję poprawę…
P.S. Nick Ci się zmienił?
styczeń 22, 2008 @ 8:22 pm
No tak jakoś się zmienił. Przestał mi się podobać ten poprzedni . Czekamy na nowe wpisy, ale nie zaniedbuj pracy przez to.
P.S. Widzę że trochę wiesz o wpisujących tu osobach. Mam nadzieję że nie sprzedajesz danych.
styczeń 22, 2008 @ 11:51 pm
Myślisz, że można by na tym coś zarobić?
hehe… A tak na poważnie… Nawet przez myśl nie przeszło mi, że można wykorzystywać dane osób, które odwiedzają mojego bloga… Zdarza się niestety, że osoby odwiedzające wykorzystują to, że wiedzą kim w realu jest Pablo… I miałem nawet pewne groźby karalne…
Ech, życie, życie…
Co do niezaniedbywania pracy… Zawsze wykonuję swoje obowiązki, w końcu za to mi płacą. Blog to takie oderwanie od reszty świata, choć w mocnym z nim związku. Obserwując to, co może dziać się z blogowiczami, to podziwiam tych, którzy piszą WSZYSTKO to co myślą i chcą. Nasze miasteczko to takie zadupie, że każdy o każdym dużo wie. Zaczynając swą przygodę z Pablo Pułtusk nawet nie starałem sie mocno ukryć swej tożsamości. Przykład: wpis Coś o mnie… Wiele osób mnie rozpoznało, bo wiele w tym wpisie “znaków szczególnych”. Ma to jednak i swoje minusy… Teraz, patrząc wstecz, inaczej bym tę przygodę rozpoczął… Ale wszystko jeszcze przede mną… 
A poruszam tu przecież takie błahe sprawy… Nieprawdaż..?
styczeń 23, 2008 @ 4:12 pm
Dla mnie to są błahe sprawy, ale widać ktoś się obraził. Staram się wszystko czytać na Twoim blogu i zastanawia mnie jedno, o co można się było zdenerwować??? I jeszcze jedno, chcesz powiedzieć że ktoś Ci groził pobiciem lub czymś jeszcze gorszym???
P.S.
Ja też wiem kim jesteś, ale zostawię tę informacje dla siebie i nawet żonie nie powiem.
styczeń 23, 2008 @ 9:12 pm
No nie przesadzaj… Ja aż tak się nie ukrywam. Nie wstydzę się tego o czym piszę i co myślę. Zresztą chyba tak tragicznie mi to nie wychodzi…
styczeń 24, 2008 @ 4:53 pm
Ale nie chciałbyś aby zaraz cały pułtusk wiedział kto to taki jest ten Pablo? A co do pisania, to wydaje mi sie że większość ludzi myśli podobnie, tylko nie wszyscy mają odwagę powiedzieć to głośno. Ale co się dziwić małemu szaraczkowi jak nieraz i media boją się podjąć jakiś temat aby nie urazić kogoś ważnego.
styczeń 24, 2008 @ 8:31 pm
No wiesz, nie zniósłbym aż takiej popularności psychicznie… Za słaby jestem…
A co do naszych lokalnych mediów… Ja ich rozumiem. To czym się zajmują ich żywi - bez tego musieliby zająć się czym innym. A niektórzy nawet na tym co obecnie robią się nie znają, więc co tu dużo gadać… hehe