Duck z Tuska miał nie lada problem do rozgryzienia. Ledwo zaczął zarządzać tym olbrzymim krajem, a już pospólstwo zażądało podwyżek. I to nie byle jakich…
Tymi, co wydobywali węgiel z tych piekielnych otchłani, jak w żartach określał ich często dawny druh Ducka Boruta z Krakowa (ten sam, co ponoć wstąpił do klasztoru by udzielać nauk błądzącym w ciemnościach przywódcom zakonnym i ich sługom), dawno przestał się już przejmować. Pracują w końcu w spółkach, od nich więc niech wymagają solidniejszej zapłaty.
Larum podnieśli jednak wszyscy zajmujący się uzdrawianiem i magią ciała. Bez ich pomocy nie uda się solidnie i na czas wyleczyć wszystkich wojów po licznych bijatykach i potyczkach. Prawda to znana nie od dziś, że od tężyzny i stanu zdrowia wojów zależy los całego kraju, oni wszak decydują o jego sile i pozycji.
Podnosiły się także głosy z żądaniem lepszej zapłaty dla tych, którzy nauczają trudnej techniki rachowania i pisania, tym jednak Duck z Tuska mniej się frapował. Głupim narodem łatwiej się rządzi, a i nauczyciel ma trudniej o lepszą posadę w sąsiednich państwach. Tak, ich protesty mniej były uciążliwe…
Ale co począć z tymi uzdrowicielami, szamanami i ich pomocnikami? Ten problem trzeba rozwiązać… Ba, tylko jak..? Jednego tylko był pewien. Nie można zgodzić się na zapewnienie wynagrodzenia na poziomie krotności średniej płacy w kraju. Przecież podniesienie tak licznej grupie zarobków do np. dwóch średnich krajowych siłą rzeczy… podniesie średnią krajową. Co wtedy z wcześniejszą gwarancją? Chcąc być uczciwym do końca, należałoby znów podnieść zarobki. O nie, nie z Duckiem takie numery. On rachować też nieźle potrafi, i nie pozwoli, by z niego zakpiono…
- Walderze, poradź, gdzie mamy szukać denarów aby spełnić te ich wygórowane żądania?
- Trudne to będzie drogi Ducku, ale ja chętnie sięgnąłbym do kieszeni naszych bogaczy. Każ wysłać zbrojnych z wozami, roześlij rozkazy do wszystkich grodów… Niech szukają tych, co mają czym dzielić się z tymi, co narzekają na biedę. Niech nie patrzą jednak na pisma skarbowe, świadczące o stanie posiadania. Toć gołym okiem widać, kto bogaty, a kto biedny. z góry złota można wszak zawsze czubeczek odciąć, jej wielkość na tym nie ucierpi…
- Mądre słowa żeś powiedział, zawszem twierdził, że u was w Zielonych to tęgie głowy siedzą. Doświadczenie przez was przemawia. Tym bogatym załatwi się jakieś przywileje i bunt w zarodku ugasim. Dawać mi tu Grzegorza z Chetyna, ważkie sprawy nas czekają…
Następne tygodnie przynosiły liczne skargi na działania wojów przybocznej gwardii Grzegorza z Chetyna i oddziałów mu podległych. Ale skarbiec zapełniał się szybko milionami złociutkich talarów. Toć tej kasy starczy na wiele, wiele lat… nie tylko dla uzdrowicieli i im pokrewnych, ale i na inne szlachetne cele.
Te błogie rozmyślania Ducka przerwał nieoczekiwanie czyjś ostry krzyk…
- Panie, biada nam, biada…
To Miras Drzyzga, najbardziej zwinny i najszybszy z wojów przybiegł z jakąś niepokojącą wiadomością.
- … biada panie… W stronę twego grodu idzie kilkutysięczna grupa niezadowolonych bogaczy. Żądają zwrotu zawłaszczonych majątków i rekompensaty poniesionych strat. Widziałem ich na własne oczy, a biegnąc do ciebie cały czas z tą wiadomością zostawiłem ich jakieś dwa dni drogi stąd. Szykuj się na ciężkie chwile panie..!
- Spokojnie, wszystko mam dokładnie przemyślane. Zapewnię im dogodne warunki do handlu z innymi krajami oraz ulgę w daninach na rzecz królewskiego dworu. Lech też już się na to zgodził. Ci bogacze szybko odrobią sobie poniesione straty. Otrzymają dodatkowo dozgonną wdzięczność uzdrowicieli i szamanów. Będą mogli się też szczycić, że zdołali pomóc stanąć na własnych nogach tym biedakom…
- I tu panie dotknąłeś następnego problemu. Biada nam…
- Czego tak marudzisz, wody w mózgu od biegu ci zabrakło? Gadajże prędzej…
- Panie, ci co idą tu do Tuska, to właśnie uzdrowiciele, szamani i ich sługi…
- Toć żeś sam gadał, że idą bogacze…
- Też się wszyscym zdziwili panie, ale to prawda… Szczera prawda… Biada nam…. biada…