Wpis o tytule Żywią i chronią ukazał się na blogu Pablo Pułtusk 28 września 2007 roku. Napisałem go dlatego, by pokazać, że w DPSie w Ołdakach jest tak samo jak i w innych, czyli - wcale nie za bardzo “różowo”. Całość poprzedniego wpisu możecie przeczytać tu.
Tak jak przypuszczałem tekst nie wywołał żadnych reakcji. Do czasu jednak - ku memu całkowitemu zaskoczeniu. W pierwszym tygodniu grudnia jeden z czytelników zechciał zauważyć, że wypisuję bzdury, że tekst w 90% składa się z kłamliwych i oszczerczych zarzutów. Zaraz potem pojawił się następny oponent, zapewne wywodzący się z tego samego kręgu co poprzednik (śmiem nawet twierdzić, że to ta sama osoba), który podobnie potrafił tylko wypluwać z siebie złość, że ośmieliłem sie w ogóle poruszyć taki temat, że kalam świętość, której nikt nie powinien się tykać. Bo wszystko co tam jest jest kryształowe i do bólu uczciwe.
Ciekawe tylko, dlaczego nikt nie poprosił mnie o kontakt do osoby, która może powiedzieć dużo więcej i poprzeć moje słowa namacalnymi dowodami. O sprawie wie także nasz nowy starosta, poprzedni również był informowany. Zobaczymy, czy pan Dolecki będzie miał więcej odwagi, by coś we wspomnianej sprawie zrobić. Poza oczywiście zmianą dyrekcji, co uczynił jego poprzednik.
Takie zmiany nic nie dadzą, trzeba zmienić system i sposób zarządzania pieniędzmi podopiecznych. Inaczej będzie dalej tak, jak jest teraz. Czyli byle jak… ![]()
Za wszystkie e-maile związane z tą sprawą serdecznie dziękuję. A tym, którzy korzystając z formularza nie zadbali o to, by podać swój prawdziwy e-mail radzę, by jednak zdecydowali się na jego podawanie. To umożliwi udzielenie odpowiedzi. Inaczej wasze krzyki są mało warte… ![]()