Czas na zmiany…

Pułtusk, 3 dzień stycznia 2008 roku… Powitanie nowego roku odcisnęło na moim organizmie straszliwy znak… Czuję go wszędzie, ale najbardziej chyba dokucza mi głowa. Wczorajszy dzień miał przynieść ulgę i ukojenie… Co za diabeł przygnał do mojego domu wczoraj tych zwariowanych i rozbawionych gości..? Zabawy im się zachciało… To już qu…wa sylwester to za mało? Że też dałem się namówić…

No nic, jeszcze kilka godzin i wszystko wróci do normy…
- Ppuk… ppuk…
O żesz w mordę, czyżby ktoś dobijał sie do drzwi..? Która to godzina… 9… 9:30… Nie, no jak oni znów wrócili, to chyba tego nie przeżyję…

- Ppuk… ppuk..

Lepiej udaję, że mnie nie ma… Ludzie, dajcie se na luz! Ile można imprezować? Domów nie macie..? Idźcie, pomieszkajcie trochę u siebie… Ale się rok zaczyna…

- Ppuk… ppuk…
- Odejdź, nie mam ochoty na imprezkę… Idź szukać wrażeń gdzie indziej…
- Ppuk… ppuk… Proszę, niech pan otworzy…
Ocho, kto to do diaska jest… Głos nieznajomy, jakiś taki przestraszony i nieśmiały…
- Czego chcesz… daj ludziom pomieszkać w spokoju.
- Ppuk… ppuk… Ale ja muszę, szef kazał… Proszę otworzyć… Ppuk… ppuk…

Chyba mu dowalę… Co za natręt. Że też ziemia takich nosi. Zebrałem wszystkie siły i powłócząc nogami dotarłem przed drzwi.
- Odczep się wreszcie gościu! - krzyknąłem otwierając drzwi… - Czego ty właściwie chcesz..?
- Ppuk… Jestem z ppuk… To znaczy Pułtuskie Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych. Śmieci przyszedłem z kosza wyrzucić. Pewnie po sylwku się tego trochę zebrało…

Nie miałem siły protestować. Po prostu mnie zamurowało… No tak… przypomniałem sobie, że przecież od nowego roku nie ma już w Pułtusku Zakładu Usług Komunalnych, jest wreszcie ten oczekiwany przez wszystkich PPUK… Ppuk… Ppuk… Hehehe… Starają się chłopaki… Ciekawe, na ile im starczy zapału…

Nowy Rok, nowa jakość… Znikną stare śmieci… ;-)

Tagi: ,

Napisz odpowiedź