Informatyzacja i “internetyzacja” naszego kraju postępuje w iście lawinowym tempie. Komputer stoi w każdym urzędzie, znacznie upraszczając - choć niestety często i spowalniając - obsługę petenta.
Jak ważne jest to narzędzie nie trzeba chyba nikogo dziś przekonywać. Napisanie najprostszego pisma, ba, nawet listu do znajomego, to powód, by skorzystać z któregoś z edytorów tekstu. Wieczne pióra mają być szansę naprawdę wieczne, bo to co nieużywane ma małą szansę na to, by ulec zniszczeniu. ![]()
Siłę komputerów, szczególnie tych podłączonych do sieci, dostrzegli też policjanci. Również dlatego, że z ich pomocą walczą z tymi, którzy wykorzystują sieć do rozprzestrzeniania treści, o których mówi się, że są mocno nie pożądane. Teraz okazuje się, że nasi, pułtuscy policjanci chcą kontaktować się ze społeczeństwem właśnie za pomocą tego medium. Za pomocą Internetu.
Zaczęło się od zamieszczenia informacji na stronie pułtuszczaka, że wszyscy, którzy chcą zgłosić jakiś problem czy po prostu zadać pytanie przedstawicielowi policji, mogą zrobić to za pomocą forum. Lub za pośrednictwem Tygodnika. Czytając pomiędzy wierszami tej informacji dostajemy jasny przekaz, że policjanci dostrzegli drastyczny spadek zaufania do nich samych. Ludzie decydują się na kontakt z policją tylko wtedy, gdy coś dzieje się źle właśnie u nich. A że u sąsiada, na ulicy… Kogo to obchodzi..? Nie dość, że będą ciągać na przesłuchania, to jeszcze nic z tym nie zrobią. Stąd więc próba umożliwienia mieszkańcom Pułtuska “wynurzenia się” bez konieczności bezpośredniego kontaktu z władzą. Anonimowo, bez konieczności osobistego stawiennictwa na komendzie czy użycia telefonu.
Ale odzew był zerowy. Przynajmniej ze strony pracowników komendy. Nie wiem, jak wyglądała sprawa działań na postawione na forum zarzuty i uwagi pod ich adresem, ale namacalnych dowodów na to, że nas wysłuchano chyba brak. Nikt nie udzielił żadnej odpowiedzi, nie podziękował za konstruktywną uwagę, nie zganił za nietrafne wnioski.
Teraz już wiem dlaczego.
Oświeciło mnie, gdy dowiedziałem się, że:
W poniedziałek 5 listopada, w siedzibie e-Centrum Telepracy rusza dodatkowy (poza komendą) punkt pracy dzielnicowych Pułtuska. Dzielnicowi będą tam pełnili dyżury codziennie od godz. 17. - w piątki zastąpią ich naczelnicy wydziału prewencji. Z policjantami będzie można kontaktować się też pocztą elektroniczną i komunikatorem Gadu - Gadu.
za pultuszczak.pl
Trzeba korzystać z e-Centrum Telepracy, by mieć możliwość kontaktu mailowego z mieszkańcami czy rozmowy z nimi za pomocą komunikatora G-G… Nie dlatego, że w komendzie brak sprzętu. Bo ten jest. I nie dlatego, że brak łącza internetowego. Bo jest. Brak umiejętności. e-Centrum zapewnia - oprócz stanowiska - fachową pomoc. I tu leży kot pogrzebany. Jednak czy nie lepiej skorzystać z czegoś, co już mamy, niż zajmować miejsce komuś, kto go naprawdę potrzebuje. Wystarczy tylko malutkie przeszkolonko i już policjanci poradzą sobie z obsługą klienta poczty czy komunikatora. A dlaczego akurat G-G..? Bo najpopularniejszy, czy może dlatego, że w Pułtusku PSL ma silną pozycję, a wiadomo kto startował z ich list…
Pewnie powód stworzenia komórki policyjnej w e-Centrum jest jeszcze inny… znają go tylko zainteresowani. Może brak chętnych, by w pełni wykorzystać potencjał, jaki w nim drzemie. Warto by jednak mocniej zaangażować się w propagowanie tej szczytnej idei, a nie szukać na siłę możliwości wykorzystania pieniędzy, które inaczej “przejdą przed nosem”.
No chyba, że w pułtuskim komisariacie nie działa G-G. Wszystko możliwe, oficjalnego maila też jakoś nie mogę znaleźć. Może więc stwierdzenie, że nasza komenda jest “zinternetyzowana” jest błędne?
Każdy może się mylić…
Tagi: Lokalnie, policja, pułtuszczak, TP
listopad 7, 2007 @ 2:30 pm
Po zapoznaniu się z artykułem w Tygodniku Pułtuskim spieszę donieść, że nr komunikatora G-G dla chcących sobie z dzielnicowym “poklikać” czy nawet pogadać - wszak komunikator ma również możliwość konwersacji głosowej - to 10 163 000. No i może kogoś zainteresuje adres e-mail: dzielnicowy@vp.pl. Spodobało mi się też jedno stwierdzenie: “(…) szukaliśmy niekrępującego miejsca do bezpośrednich kontaktów z policjantami. (…)”… Po co nam więc budować nowy komisariat? Nie łatwiej wynająć gdzieś kilka kawalerek..?
Wszak na posterunek nikt nie przyjdzie (lub nieliczni), bo to takie krępujące…