Od przybytku…

By Pablo

… głowa nie boli…

To prawda znana nie od dziś. Co jednak zrobić, gdy głowa boli, a ilość aptek w tak małym miasteczku jak Pułtusk zmusza do ganiania po całym mieście w poszukiwaniu tej jednej jedynej, która akurat jest otwarta..?

Pytanie może wydać sie śmieszne i bezsensowne. Pewnie i tak, wszak leki przeciwbólowe możemy w dzisiejszych czasach dostać w każdym, najmniejszym nawet sklepiku. No dobra, pytanie postawiłem w ten sposób, by nawiązać do znanego powiedzenia. A może chodzić nie o ból głowy, a na przykład o proszki na obniżenie ciśnienia, antybiotyk czy inny lek, który musimy mieć już, zaraz, a tu…

Właśnie… A tu… i teraz… To znaczy w Pułtusku w dzień świąteczny lub o porze, kiedy na terenie miasta działa tylko jedna apteka. Popieram takie dyżury, nie ma sensu, by działało jednocześnie wszystkich siedem aptek (może jest więcej, ja doliczyłem się TYLKO tylu), a i łatwiej w takim przypadku dać zarobić konkurencji. Wszak są u nas takie, gdzie czeka się w kolejce kilkanaście minut (co rekompensuje nam cena) i takie, gdzie obsługa miła i szybka… ale kosztowna. :-)

Problem tylko w tym, że dyżury powinny być “z góry” ustalone i nie można ganiać klienta z jednego końca miasta do drugiego. Teoretycznie taki grafik istniej, zamieszczony jest np. na stronie pułtuszczaka. Nie każdy siedząc w samochodzie ma możliwość sięgnąć do źródeł internetowych. Najprostsza metoda to jazda do pierwszej z brzegu apteki i… zapoznanie się z informacją o dyżurze zamieszczonej na zamkniętych (no, jak nie mamy szczęścia) drzwiach. Czytamy… jedziemy… kupujemy…

Eeee…eeee… Zonk… ;-) Pułtuscy aptekarze lobią bawić się z nami w kotka i myszkę. Może w myśl innego powiedzonka, że ruch to zdrowie dbają o nasze ciała? Mnie to jednak nie bawi. Kilkakrotnie zdarzyło mi się, że informacja zamieszczona na karteczce odsyłała mnie do apteki, gdzie zapoznawałem się z kolejną (jak dotychczas zawsze prawdziwą) notką. Czyli w dniu wczorajszym (1 listopada) z apteki przy ul. 3 Maja 9 zostałem odesłany na Plac Teatralny, a stamtąd dopiero do “właściwej”, przy ul. 3 Maja 4. A wcześniej byłem już tak blisko… Hehe… Pan kupujący przede mną, nie znający naszego miasta, bo będący tylko u nas przejazdem, szukał jeszcze dłużej. Nie dość, że “zaliczył” na początku jakąś aptekę na górze (nie wiem: Mickiewicza, Traugutta czy Górna), to jeszcze błądził po 3 Maja zszokowany faktem, że na odcinku niespełna 100 metrów znalazł 3 (słownie trzy) apteki.

Na co u was tyle aptek? Epidemie jakieś tu macie, czy co..? – zapytał, gdy już wychodziliśmy.
- Wie Pan, mówi się, że Pułtusk to miasto emerytów i rencistów. Coś w tym musi być, bo te osoby wydają najwięcej na leki. Więc powstają apteki. Młodych chyba prawie nie ma, bo dla nich nie powstaje nic… – powiedziałem. Gość popatrzył na mnie z politowaniem i odszedł…

I co ja robię tu…. ooo…. co Ty tutaj robisz…;-)

Tagi: ,

Odpowiedzi: 4 do “Od przybytku…”

  1. ktoś mówi:

    ostatnio doszła jescze jedna apteka i jest ich 8 w naszym małym miasteczku

  2. ob.miasta mówi:

    Przeciez wystarczy zadzwonic do apteki zeby dowiedziec sie ktora ma dyzur, widac kto nie ma w glowie ten ma w nogach, eh…

    Taa…. przed każdym wyjściem do sklepu też warto najpierw do niego dzwonić, bo może chleba już nie ma… Albo nie ta ekspedientka, która nam się podoba… ;-)

  3. ktoś mówi:

    Nie trzeba nigdzie dzwonić, wystarczy wejść na stronę pułtuszczaka, tam są dyżury aptek. Ale nie każdy ma internet. Ty Pablo chyba masz internet?

  4. Pablo mówi:

    Tak, mam…. :-) Ale jak się jedzie z mojego domu to i tak przejeżdżam przy aptece, a w czasie dyżurów na ich drzwiach są karteczki z informacją, która aktualnie dyżuruje… Ale jak widać informacje nie są do końca sprawdzone. No i tak przy okazji dodam, że aptek doliczyłem się (z pomocą internauty, któremu dziękuję) jedenaście. Jak tyle aptek może się u nas utrzymać, to i z pięć nowych marketów też jeszcze może powstać… Hehehe…

Dodaj komentarz