No i PO IV RP…

Oficjalne wyniki wyborów mamy już odczytane. To, w co jeszcze nie tak dawno mało kto wierzył, stało się faktem… 21 października 2007 roku społeczeństwo opowiedziało się przeciwko państwu, które wielu nazywało IV Rzeczpospolitą…

Profesor Bartoszewski, największa i najjaśniejsza chyba postać w naszej Ojczyźnie, podczas swego wykładu na Uniwersytecie Warszawskim (zobacz) wyśmiał tendencję do dodawania kolejnych numerków przed słowem Rzeczpospolita… Pierwsza, druga, trzecia… W ujęciu historycznym takie nazewnictwo jest czymś normalnym. Rzeczpospolita Obojga Narodów, I Rzeczpospolita, II Rzeczpospolita… III Rzeczpospolita…. IV… Jakkolwiek byśmy jej nie nazwali, to jednak zawsze ta sama, nasza jedna jedyna Polska, Rzeczpospolita Polska…

Czy żyjący ludzie są w stanie stwierdzić, że oto właśnie mamy moment, gdy czas zmienić tę cyferkę czy nadać jakiś nowy “przydomek” swej Ojczyźnie..? W normalnych czasach raczej nie… Bo “normalność” to stabilizacja, poczucie spokoju i zmian, ale nie zmian gwałtownych i drastycznych. Zmian, które widoczne są dopiero z perspektywy wielu lat czy nawet dekad.

Ja w swym życiu miałem okazję na własne oczy zobaczyć, jak z dnia na dzień stajemy się państwem “normalnym”. Pierwszy raz miało to miejsce podczas czasu przełomu w 1989 roku. Z dnia na dzień - no prawie - okazało się, że żyję w zupełnie innym świecie, świecie, które daje mi - jako młodemu, wchodzącemu dopiero w dorosłe życie człowiekowi, zupełnie inne możliwości. Wiedziałem, że jak tylko zechcę, będę mógł rozwinąć skrzydła i polecieć tam, gdzie tylko zechcę… I rozumiałem, że Rzeczpospolita dostała numerek 3…

Euforia mijała wraz z przybywaniem lat… Ale nie narzekałem, bo wiedziałem, że teraz (prawie) wszystko zależy od nas samych. Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz… Żyłem więc w błogiej nieświadomości, w przekonaniu, że kolejna zmiana numeracji już nie za mego żywota…

Niestety, doczekaliśmy się wodza, prawie jak za czasów Hitlera, który wmówił wielu moim rodakom, że nasze czasy pełne są układów i układzików, ludzi złych i podstępnych, którzy tylko czekają na moment, by oderwać coś dla siebie z sukmany Rzeczpospolitej. Szkoda tylko, że do walki z nimi zaprosił tych, z których jeszcze nie tak wiele wcześniej szydził i wyzywał od przestępców i kryminalistów… Czas zmiany numerka na 4 był bardzo bliski, bo takie rządy to rzeczywiście przełom, nie tylko na naszym podwórku, ale i w skali globalnej… ;-)
Takich zmian jednak społeczeństwo nie chciało… Przekonaliśmy się o tym 21 października… I mam poczucie, że właśnie wtedy nasze państwo po raz drugi w mym życiu powróciło do normalności. Nawet nie dlatego, że PiS poległ, choć uzyskał przecież znaczącą jak na ekipę rządzącą ilość głosów. I nie dlatego, że PO wygrała uzyskując wynik, o jakim z pewnością nawet nie śniła. Ale dlatego, że zamknięto drzwi do parlamentu przed ekipą Jędrka i Romka. Wybraliśmy mądrze, bo mam teraz pewność, że żadne rachunki koalicyjne nie będą brały tych czynników pod uwagę, w imię “dobra Polski”. I to jest - moim zdaniem - największy plus tych wyborów. Czas, by w parlamencie zasiadali ludzie, którzy mają ukończonych więcej klas niż posłowie (dawni) Samoobrony.

Udało nam sie oddzielić plewy od ziarna. Pozostaje tylko czekać, aż zacznie coś kiełkować. I mieć nadzieję, że nie będą to kolejne chwasty…

Tagi: ,

Napisz odpowiedź