I ja wykorzystałem…

Pewnie każdy praworządny obywatel naszego kraju zaprzeczy, że byłby w stanie wykorzystać swoją pozycję i możliwości by “coś komuś” załatwić, osiągając w zamian jakiekolwiek korzyści - czy to materialne czy nie… ;-)

Patrząc na zapłakaną posłankę Sawicką miałem mieszane uczucia. Z jednej strony jestem zdania, że jak jest się politykiem, jak się cokolwiek “może” to trzeba bardzo uważać, by pewnych granic nie przekroczyć. Jakich? No nie wiem… 10…. może 20…. tysięcy… :-) Nie, no żartuję… Granic zachowań, po przekroczeniu których ktoś może nam zarzucić prywatę czy chęć “skręcenia lodów” na nie swojej maszynie…

Z drugiej jednak strony przykazania kościelne i boskie nakazują nam pomagać bliźnim, szerzyć na całym świecie dobro i miłosierdzie. A jak przy okazji część okazanego serca wróci do nas w postaci materialnej - to jest to złe czy dobre..?

Po sprawie z Panią pOSEŁ zaczynam się bać o siebie. Bo też kiedyś komuś pomogłem, w zamian dostając coś konkretnego dla siebie. I zastanawiam się, czy to nie była prowokacja. Ktoś mógł coś nagrać i teraz lada chwila zapuka do drzwi zamaskowany, bardzo kulturalny pan.

Nie wiem co ja w sobie mam, ale często mam sytuacje, gdy na ulicy zaczepiają mnie nieznajome osoby… Chcą papierosa, 10 groszy… zwierzyć się ze swych problemów… Kiedyś zaczepiła mnie bardzo miła i nie całkiem dużo starsza pani i spytała wprost, czy może mi zaufać… Rany, co za pytanie… Nikt głośno się nie przyzna, że jest osoba niegodną zaufania… Pewnie, że można… w 100%… ;-) Ta pani wiedziała, że mam pozycję i możliwości, żeby jej w czymś pomóc. W zamian obiecała mały souvenir… Po zapoznaniu sie z jej problemem powiedziałem, że trafiła wyśmienicie. Jestem osobą, która zapewni jej dyskrecję i - dzięki swej pozycji i możliwościom - raz-dwa załatwię dla niej sprawę, której sama nie byłaby w stanie wykonać…

“Załatwienie” tej sprawy zajęło mi niespełna minutę… W zamian przyjąłem pewną korzyść majątkową… Strasznie to teraz brzmi, szczególnie w zestawieniu ze sprawą pOSEŁ Sawickiej…

Ale ja wiem, że nie wszystko musi naprawdę wyglądać tak, jak się o tym słyszy. Nie wiem dokładnie za co, po co i dlaczego pani pOSEŁ dostała te marne 50 tysięcy… Nie wiemy tez, czy miała naprawdę pozycję i możliwości. Ja miałem i jeszcze raz zrobiłbym to samo. Wykorzystałbym jeszcze raz swą pozycję (człowieka wyprostowanego) i możliwości (pokonania kilku stopni schodów) by ponownie pomóc tej miłej pani na wózku inwalidzkim dostać się do bankomatu pułtuskiej placówki PKO BP… No nie konkretnie “dostać się”, bo to ja osobiście pieniądze dla nie wypłaciłem… Z jej karty, za pomocą jej PINu… Ufność ludzi nie zna granic. Szkoda tylko, że świat teraz stoi na głowie…

W zamian dostałem czekoladę… Z orzechami… ;-)

Tagi:

Odpowiedzi: 2 do “I ja wykorzystałem…”

  1. ktoś mówi:

    Bardzo pożądny chłopak z Ciebie. Ale CBA i ABW już o Ciebie pyta i będziesz się tłumaczył się z tej czekolady i orzechów. Tak jak wielu lekarzy za posiadanie koniaku.

    Dziś (22. 10. 2007) nie ma już IV RP, więc raczej tych instytucji nie ma co się tak bardzo bać… Kaczyzm i zamordyzm mamy za sobą… Pewnie do czasu, ale jednak… ;-)

  2. Arczi mówi:

    wiesz, że znam twój adres…………….

    No tak, pamietam, że CBA nadal działa… Zawsze może mi wypaść z kieszeni jakaś koperta… Hehehehe…

Napisz odpowiedź