Primum Non Nocere…

Po pierwsze nie szkodzić. Do niedawna troszkę inaczej odbierałem tę jedną z naczelnych zasad etycznych w medycynie. I wierzyłem w to, że lekarze starają się ją stosować, a zdarzające się “wpadki” są raczej odbiciem innej prawidłowości - że nie myli się tylko ten, kto nic nie robi…Ostatnie wydarzenia z udziałem lekarzy i pielęgniarek pokazały społeczeństwu, że wszelkie zasady etyczne czy przysięga Hipokratesa odchodzą powoli do lamusa… Zawód lekarza, podobnie jak nauczyciela czy kapłana, to środek do osiągnięcia tylko jednego celu - kasy. Wszystko inne jest tylko zbędnym dodatkiem i efektem ubocznym. Czyli zdrowie pacjenta, wiedza wbita do “tępych głów” uczniów czy napełnienie wiarą bliźniego… Fakt, nikt nie chce pracować za darmo, ale czy lekarze tak naprawdę pracuje za te przysłowiowe “psie grosze”..?

Mam w rodzinie kilku lekarzy. Nie chodzą zbytnio przemęczeni, nie przymierają głodem. No i mieszkają w takich warunkach, że niejedna rodzina może tylko o tym pomarzyć. No dobra, być może przypadek… Ale szukam w pamięci lekarzy z naszego miasta, Pułtuska, którzy wyglądaliby na zarabiających tyle, że wiążą ledwo koniec z końcem… I nikt mi jakoś na myśl nie przychodzi. Jak to więc jest z tymi lekarzami, jeżdżącymi niezłymi brykami, mieszkającymi w luksusowych willach (nieraz i w bloku, ale to rzecz gustu ;-) ), którzy jednocześnie narzekają na chroniczny brak czasu i pieniędzy? Zarabiają mało czy dużo, pracują zbyt ciężko czy i długo..?

Z naszymi lekarzami jest tak samo jak z rolnikami. I jedni i drudzy narzekają, że mają małe dochody. Bo narzekają na to, co mają oficjalnie udokumentowane. Czy idąc do lekarza na prywatną wizytę otrzymujemy jakikolwiek dowd na to, że za tę usługę płacimy..? Co więcej, taki np. ginekolog, przyjmując pacjentki w naszym pułtuskim szpitalu na badanie USG - w godzinach swojego dyżuru - bierze za to pieniądze. Do czyjej kasy one wpływają? Szpitala..? ;-)
Ja jestem za tym, aby lekarze zarabiali nawet 10 tysięcy złotych miesięcznie. W końcu to często w ich rękach jest nasze życie i zdrowie. A to nie ma swojej ceny. Ale jaka jest suma, przy której człowiek będący lekarzem stwierdzi, że nie są potrzebne mu dodatkowe dyżury czy branie kasy “na lewo” za coś, za co i tak ma już płacone..? Śmiem podejrzewać, że tej granicy nie ma, bo mając 10 czy nawet 20 tysięcy zawsze będzie się chciało więcej… Tak już natura człowieka, więc niech jeden z drugim nie pier…li, że on tak długo i ciężko pracuje, żeby zarobić na chleb. Ja zarabiam o wiele mniej i na chleb jakoś mi starcza. :-) Ale jak ktoś MUSI zarabiać więcej niż kolega po fachu i jeździć lepszą furą, to już jego problem. Tak chce, tak ma…

Więc ci, co odeszli od łózek osób, których stan stwarza realne zagrożenie nie tylko pogorszenia stanu zdrowia ale nawet utraty życia podczas transportu do innego szpitala staną przed lustrem i spojrzą sobie prosto w oczy. Recytując jednocześnie przysięgę Hipokratesa i powtarzając Primum Non Nocere… Jak nie maja odruchów wymiotnych to znak, że człowieczeństwo do końca w nich nie umarło i jest szansa, że będą mogli żyć nadal z przeświadczeniem, że zawód, który zdecydowali się wykonywać znaczy dla nich cokolwiek więcej niż tylko brzęk mamony.

Oby tylko na czas wrócili do łózek, na których nie zdążyli jeszcze skonać ci, którzy u lekarzy szukają ostatniego ratunku. Może jeszcze nie jest za późno…

Tagi: ,

Odpowiedzi: 2 do “Primum Non Nocere…”

  1. siupla mówi:

    Powiem szczerze, że mam bardzo złe doświadczenia, jeśli chodzi o Pułtuski szpital. Nie dałabym ani złotówki podwyżki lekarzom a tym bardziej pielęgniarkom. Sposób, w jaki traktują chorych i ich rodziny jest wręcz żenujący. Każdy pracuje ciężko oni nie są wyjątkiem. Nie ważne jest zdrowie pacjentów….bo przecież najważniejsza jest kasa.

  2. adam mówi:

    Czytając Wasze wypowiedzi (i nie tylko Wasze) zastanawiam się, czy ci protestujący, przymierający głodem lekarze nie widzą że społeczeństwo nie jest tak do końca ciemne i ślepe, że widzi ich bogactwo i przepych! Dlatego społeczeństwo nie popiera tego ich protestu. Śledząc, co prawta niezbyt intensywnie, prasę i internet, nie spotkałem jescze wypowiedzi popierającej bezkomromisowe żądania lekarzy. No chyba że wypowiada się jeden z nich.

Napisz odpowiedź