Żywią i chronią…

Będąc w wojsku - po studiach to co to za wojsko - zapytałem żołnierza z “zetki” (czyli służby zasadniczej), ile ma żołdu. Sumy dokładnie tu nie przytoczę, ale utkwiło mi dokładnie w pamięci, to co dodał później: “… z czego dyszka dla szefa…”. ;-)

Jak to dla szefa? - zapytałem. Ano tak, bo zawsze czegos w kompanii brakuje, to trzeba się składać. A to na koszulkę, a to na spodnie… Ta, pomyślałem, jak to łatwo zrobić kogoś w balona. Żołnierz podpisuje, że wziął całą sumę, a dyszka trafia do kieszeni szefa… Cóż, każdy szuka możliwości, by dorobić do “suchej” pensji…

Ale jednak nie o wojsku chcę dziś tu pisać.  Choć sprawa, którą poruszę ma wiele wspólnego z tym, co przeczytaliście przed chwilą. Poproszono mnie, bym opisał sytuację w… Domu Opieki Społecznej w Ołdakach. Znaleźli tam schronienie ludzie starsi, schorowani, ale także osoby całkiem jeszcze młode, ale mające poważne problemy ze zdrowiem. Psychicznym w szczególności. W zamian za pewne (wcale niemałe) pieniądze mają zapewniony dach nad głową, całodobową opiekę - także medyczną oraz możliwość pracy (nieodpłatnej niestety) na terenie zakładu. Jak to się ma do tego, od czego zacząłem ten wpis..?

Ano tak, że ci ludzie dostają co miesiąc pieniądze na swoje “drobne wydatki”.  Mają oczywiście i inne “własne” środki, ale są one lokowane na specjalnych kontach i nie ma możliwości korzystania z nich przez mieszkańców DPS… Teoretyczna możliwość to może i jest, praktyka jednak jest taka, że nie można, bo… bo nie… Na wyraźne żądanie rodziny “pensjonariusza” - to tak, jak jest się do tego upoważnionym… No ale ja chcę napisać o tych pieniądzach na “drobne wydatki”…

A jest to co miesiąc kwota ogromna… Baaardzo ogromna… ;-) Ile? Ano 20 (słownie: dwadzieścia) złotych. DWADZIEŚCIA. No dobra, powiecie, ale jakie potrzeby ma taki mieszkaniec tego domu? Jedzenie ma, picie ma (woda, herbatka, kawa, nic “wyskokowego” oczywiście), za mieszkanie, leki, ubranie, środki czystości itp. pieniądze przecież idą z innej puli… No niby tak… niby… Bo okazuje sie, że za te 20 złotych mieszkańcy muszą sobie sami kupić kawę (a nawet wodę czy inne napoje, których w upalne dni jest po prosu zbyt mało), papierosy (jak nie daj Boże ktoś pali), kobiety również środki higieny intymnej - u facetów z tym jest prościej, pewnych rzeczy po prostu nie potrzebują. ;-)
Ale to jeszcze nie wszystko… Są miesiące, że panie pracujące w DPS-ie z tych 20-tu złotych “odcinają” jeszcze dyszkę, bo robią “zrzutkę” na… meble czy dywaniki. Nie, nie przesadzam. To, co ośrodek powinien zapewnić mieszkańcom z pieniędzy, które oni sami lub ich rodziny opłacają co miesiąc, jest niestety często finansowane z tych nędznych kieszonkowych… Jest lub sprawia wrażenie, że jest…

O różnych dziwnych praktykach, jakie mają miejsce w domach opieki społecznej czy domach spokojnej starości w naszym państwie, słyszymy w mediach od dawna. Może czas, by ktoś prześwietlił dom w Ołdakach..?

Tagi:

Napisz odpowiedź

Żywią i chronią…

Będąc w wojsku - po studiach to co to za wojsko - zapytałem żołnierza z “zetki” (czyli służby zasadniczej), ile ma żołdu. Sumy dokładnie tu nie przytoczę, ale utkwiło mi dokładnie w pamięci, to co dodał później: “… z czego dyszka dla szefa…”. ;-)

Jak to dla szefa? - zapytałem. Ano tak, bo zawsze czegos w kompanii brakuje, to trzeba się składać. A to na koszulkę, a to na spodnie… Ta, pomyślałem, jak to łatwo zrobić kogoś w balona. Żołnierz podpisuje, że wziął całą sumę, a dyszka trafia do kieszeni szefa… Cóż, każdy szuka możliwości, by dorobić do “suchej” pensji…

Ale jednak nie o wojsku chcę dziś tu pisać. Choć sprawa, którą poruszę ma wiele wspólnego z tym, co przeczytaliście przed chwilą. Poproszono mnie, bym opisał sytuację w… Domu Opieki Społecznej w Ołdakach. Znaleźli tam schronienie ludzie starsi, schorowani, ale także osoby całkiem jeszcze młode, ale mające poważne problemy ze zdrowiem. Psychicznym w szczególności. W zamian za pewne (wcale niemałe) pieniądze mają zapewniony dach nad głową, całodobową opiekę - także medyczną oraz możliwość pracy (nieodpłatnej niestety) na terenie zakładu. Jak to się ma do tego, od czego zacząłem ten wpis..?

Ano tak, że ci ludzie dostają co miesiąc pieniądze na swoje “drobne wydatki”. Mają oczywiście i inne “własne” środki, ale są one lokowane na specjalnych kontach i nie ma możliwości korzystania z nich przez mieszkańców DPS… Teoretyczna możliwość to może i jest, praktyka jednak jest taka, że nie można, bo… bo nie… Na wyraźne żądanie rodziny “pensjonariusza” - to tak, jak jest się do tego upoważnionym… No ale ja chcę napisać o tych pieniądzach na “drobne wydatki”…

A jest to co miesiąc kwota ogromna… Baaardzo ogromna… ;-) Ile? Ano 20 (słownie: dwadzieścia) złotych. DWADZIEŚCIA. No dobra, powiecie, ale jakie potrzeby ma taki mieszkaniec tego domu? Jedzenie ma, picie ma (woda, herbatka, kawa, nic “wyskokowego” oczywiście), za mieszkanie, leki, ubranie, środki czystości itp. pieniądze przecież idą z innej puli… No niby tak… niby… Bo okazuje sie, że za te 20 złotych mieszkańcy muszą sobie sami kupić kawę (a nawet wodę czy inne napoje, których w upalne dni jest po prosu zbyt mało), papierosy (jak nie daj Boże ktoś pali), kobiety również środki higieny intymnej - u facetów z tym jest prościej, pewnych rzeczy po prostu nie potrzebują. ;-)
Ale to jeszcze nie wszystko… Są miesiące, że panie pracujące w DPS-ie z tych 20-tu złotych “odcinają” jeszcze dyszkę, bo robią “zrzutkę” na… meble czy dywaniki. Nie, nie przesadzam. To, co ośrodek powinien zapewnić mieszkańcom z pieniędzy, które oni sami lub ich rodziny opłacają co miesiąc, jest niestety często finansowane z tych nędznych kieszonkowych… Jest lub sprawia wrażenie, że jest…

O różnych dziwnych praktykach, jakie mają miejsce w domach opieki społecznej czy domach spokojnej starości w naszym państwie, słyszymy w mediach od dawna. Może czas, by ktoś prześwietlił dom w Ołdakach..?

Odpowiedzi: 13 do “Żywią i chronią…”

  1. arsen58 mówi:

    “Pablo” wiesz że gdzieś dzwoni,ale nie wiesz dokładnie w którym to kościele to po pierwsze,w jakim ty wojsku byłeś po studiach, chyba w podwodnej orkiestrze dętej.Wracając do sytuacji w domach pomocy społecznej radze ci zasięgnąć prawdziwych informacji,a nie fantazjować.Jak się nie zna sprawy dokładnie to się bzdur nie wypisuje”Osile”!!!!!!!!!!!!

  2. Pablo mówi:

    Taaaa… takich spraw z domami opieki społecznej, gdzie ktoś coś słyszał, coś widział, coś wie - pełno jakoś ostatnio… I zapewne wszystkie te historie są wyssane z palca. :-) A to co podałem to informacje pewne i sprawdzone. Ale rozumiem, że Ty masz inne doświadczenia z Ołdakami - podziel się z nami tymi informacjami, może poznamy tę “prawdziwą” stronę tego ośrodka.
    A co do wojska, to masz rację… Jakie to wojsko po studiach..? (zresztą to stwierdzenie pada zaraz w pierwszym zdaniu tekstu, widocznie za bardzo dokładnie nie czytałeś) Pół roku laby, SPR to w końcu nie ZETKA. Ale trochę je poznałem. A Ty byłeś w wojsku, czy mama zaświadczenie na chory palec wystawiła? ;-)

  3. arsen58 mówi:

    Sytuacje domów pomocy społecznej znam bardziej niż ten wstrętny donosiciel.Czy Ty kiedykolwiek byłeś w domu pomocy?,czy znasz to środowisko?.Tak jest njlepiej usiąść przy komputerze i napisać to co ktoś złośliwie “doniesie”Prawdą jest że ostatnio dużo media informują o nieprawidłowościach w domach pomocy,ale nie można wszystkich mieżyć jedną i tą samą miarką.A w Twoim artykule to jest 90% kłamstwa.Zastanawia mnie z jakiego źródła czerpałeś te sprawdzone informacje.Jeszcze jedno proponuje Ci żebyś się zatrudnił na jeden miesiąc w domu pomocy społecznej wtedy coś kolwiek będziesz mógł powiedzieć o pomocy społecznej.Odnośnie wojska to 2 lata odbębniłem.

  4. Pablo mówi:

    To wreszcie donosiciel, kłamca czy paranoik. Bo jak donosiciel, to chyba coś na rzeczy jest. :-) No i niestety, ale bywam w tym DPSie i znam to wszystko dość dobrze… Doszło do tego, że pracujący tam ludzie zabraniają się spotykać i rozmawiać podopiecznym z pewnymi osobami, które nieraz tam bywają. Jak jesteś ciekaw to mogę przesłać Ci na maila nr telefonu do osoby, która może opowiedzieć Ci duuużo więcej ciekawych rzeczy, niż ja tu tylko nakreśliłem. Tylko po co, skoro jak widzę znasz wszystko bardzo dobrze, więc… Mimo wszystko pozdrawiam i dziękuje za odwiedziny mego bloga… ;-)

  5. siupla mówi:

    A skąd Arsen wiesz że to są bzdury?Jak się sprawy nie zna to się nikogo nie wyzywa. Do mnie równiez dotarły podobne informacje o Ołdakach i to co pisze Pablo nie są żadne bzdury…

  6. diament 36 mówi:

    Tylko współczuć Dyrektorowi DPS - u, że dochował się takiego wrzodu na d….pie jak twoje źródło, Pablo. Może ta osoba tylko słyszała plotki na ten temat albo dawno temu pracowała (niewiele rozumiejąc z tego co się dzieje) a jakichś względów już nie pracuje i ma żal do wszystkich świętych tylko przyczyny nie widzi w sobie. Pablo sam też jesteś małym kłamczuszkiem. Mieszkańcy tego Domu rozmawiają z kim chcą i kiedy chcą. Niektórzy sami jeżdżą do Pułtuska i rozmawiają wedle własnego uznania. Odwiedzają też kogo chcą.
    Chcesz pisać prawdę to idź do źródła. Pojedź tam, porozmawiaj z pracownikami i mieszkańcami. A przede wszystkim przeczytaj Ustawę o Pomocy Społecznej. Tylko ze zrozumieniem. Tam się dowiesz co Dom ma zapewnić mieszkańcowi, za co mieszkaniec musi zapłacić i jak może dysponować swoimi pieniędzmi.
    Wypisywaniem takich głupot wyrządzasz ogromną krzywdę pracownikom i przede wszystkim mieszkańcom. Ale chyba tego nie rozumiesz. Skoro piszesz, że tam bywasz to może łaskawie powiesz kiedy byłeś ostatni raz? Bo podejrzewam, że bardzo dawno temu i niewiele wiesz o jego funkcjonowaniu.
    A może jeszcze inaczej? Po prostu jesteś zwykłym prowokatorem, żeby zwiększyć poczytność swojego bloga. Nie sądzę żeby twój informator ujawnił się i chciał to wszystko, a nawet, jak piszesz, jeszcze więcej powiedzieć.

  7. diament 36 mówi:

    Nie wiem skąd macie obydwoje takie nieprawdziwe wiadomości (Pablo i siupla). Ja znam kilka osób pracujących w Ołdakach a niektórych mieszkańców naprawdę można spotkać w Pułtusku. Rozmawiają szczerze i bez oporów. Nic takiego co pisze Pablo nie dzieje się. A co do tego,że ktoś coś słyszał, to w Pułtusku nie ma chyba osoby, która by o sobie czegoś nie usłyszała. I najczęściej niewiele to miało wspólnego z prawdą. Wystarczy, że ktoś coś wie nie do końca, niezbyt zrozumiał i oczywiście zaraz to tak wytłumaczy, żeby było głośno, dla niego wygodnie i wzbudziło jak największą sensację. Że to nie prawda? A co go to obchodzi. Będzie głośno, bo zawsze ktoś uwierzy, będzie “ciekawie” a przy okazji załatwi się własne porachunki.
    Dla mnie, Pablo, ważne jest skąd pochodzi prawda. Niektórzy mają tendencję do jej zmieniania. Sami w to później wierzą i przekonują innych wszystkimi możliwymi sposobami. Cała sztuka polega na umiejętnym wyselekcjonowaniu co faktycznie jest prawdą. Tego nie da się zrobić bez konfrontacji, dotarcia do źródła, dowiedzenia się, dlaczego dana osoba właśnie to mówi.
    Pisząc o takiej sprawie tym bardziej trzeba potwierdzić swoje źródło. a nie wierzyć w każdą paplaninę. Zresztą, pod pseudonimem, nie ujawniając się można sobie pisać właściwie bezkarnie co się chce. Można napisać: ktoś mi powiedział, usłyszałem itp. To samo, może przede wszystkim, dotyczy głupawych, cichych informatorów.

  8. diament36 mówi:

    Dlaczego ,Pablo , nie puściłeś moich dwóch wypowiedzi? Prawda w oczy kole?

  9. diament36 mówi:

    Bzdury, Pablo, kompletne bzdury piszesz. Niestety nawet nie wiesz o czy piszesz. Poczytaj sobie Ustawę o Pomocy Społecznej (tylko ze zrozumieniem), pojedź tam, porozmawiaj z mieszkańcami i pracownikami. Dopiero pisz. Na razie to wszystko jest na zasadzi coś usłyszałem, ktoś mi coś powiedział, ale niewiele z tego rozumiem. Nie wierzę, że tam byłeś, bo byś takich niedorzeczności nie pisał.
    Powinieneś się też zastanowić czy twój informator przypadkiem nie pracował tam? Może już nie pracuje, a winni tego są wszyscy, tylko nie on. Może to był wrzód na dyrektorskim tyłku? A teraz trafiła się okazja do “rozliczenia”?
    Do twojej wiadomości: nie sądzę żeby ktokolwiek zabraniał mieszkańcom swobodnej rozmowy z kim chcą. Niektórych można spotkać przecież w Pułtusku i nie wzbraniają się przed szczerą rozmową.
    Twój informator pozostaje w cieniu, ty zresztą też kryjesz się pod pseudonimem, więc nie ma powodu by wam wierzyć. Pułtusk jest małym miastem i chyba już każdy usłyszał coś niemiłego pod swoim adresem. Najczęściej nic wspólnego z prawdą to nie miało.
    Zresztą jest może trochę inaczej. Dziękujesz za zainteresowanie swoim blogiem, więc może o to ci chodzi? Jesteś zwykłym prowokatorem chcącym uzyskać rozgłos i czytelników. Tylko dlaczego w ten sposób. Krzywdząc ludzi tam pracujących i mieszkańców.
    Tak się składa, że znam kilka osób tam pracujących (na dzień dzisiejszy i kiedyś) i wiem, że nic co piszesz nie ma miejsca. Dla mnie jesteś plotkarzem wykorzystującym “ciężką” atmosferę” wokół tego typu instytucji. Swoich informacji w żaden sposób nie sprawdzasz a oskarżając kogoś o cokolwiek należy mieć pewność.

  10. Pablo mówi:

    Pewnie zauważyliście, że miałem pewne problemy ze swoją stronką. Ale już wszystko jest OK i Wasze komentarze mogły się ukazać - nikogo więc nie pominąłem, żadnych uwag krytycznych się nie boję, co więcej - proszę zobaczcie, kiedy ten tekst o tym DPSie się pojawił. Nie jest to więc odpowiedź na pojawiające się w media doniesienia o nieprawidłowościach w innych ośrodkach tego typu.
    A że dziękuję za zainteresowanie blogiem? To chyba oczywiste, że wszystkim którzy go odwiedzają winien jestem podziękowania. Nie promuje go szczególnie mocno, nie ogłaszam się w lokalnej prasie, a jednak są tacy, co odwiedzają go regularnie. I im serdecznie dziękuję, bo wiem, że nie są te moje wypociny pisane “do poduszki”… ;-) I jeszcze jedno. Cytuję:

    Dla mnie, Pablo, ważne jest skąd pochodzi prawda. Niektórzy mają tendencję do jej zmieniania.

    Jak ją zmieniają - to już raczej nie jest prawda, co? Jakby nie zmieniali, to można by jej wysłuchać, niezależnie od tego, kto ją wygłasza. Ja napisałem to co wiem i będę tego bronił. Może nie do upadłego, bo może nie warto, ale mogę was jeszcze raz zapewnić, że posiadam informacje sprawdzone i rzetelne. I tak jak już mówiłem - jak chcecie, to podam kontakt do osoby, która powie wam wiele więcej.

  11. arsen58 mówi:

    Dotyczy wpisu z 7 grudnia.Czy będąc w DPSie ktoś z pracowników zabronił mieszkańcowi rozmawić z Tobą?.Myślę że Ty nawet nie wiesz jak wygląda tam teren.Ja tam bywam częściej niż Ty(bo mam tam rodzinę)i nic takiego nie zauważyłem.Teraz jest was dwoje coście słyszeli o tych niedociągnięciach co wcześniej pisałeś,Ty i Siupla.Oferowałeś mi numer telefonu do osoby od której masz te wiarygodne informacje,to ja poproszę maila masz podanego.Jeżeli ta osoba mnie przekona tak jak was, to ja obiecuje, że przeproszę was na łamach Twojego bloga,zaznaczam że znam sytuację bardzo dobrze.Pozdrawiam.

  12. Pablo mówi:

    Nie wiem czy jest nas dwoje czy więcej, ja wiem swoje i nie mogę odpowiadać za to, co wie Siupla. Numer telefonu wkrótce Ci podeślę, więc będziesz mógł zweryfikować pewne rzeczy, o których pisałem w swoim tekście.
    A jak masz tam, w Ołdakach, kogoś z rodziny, to powinieneś wiedzieć, że ta zmiana wystroju wnętrz pokoi - zakup szafek, dywaników itp. - była finansowana też z tych pieniędzy, co podopieczni dostają co miesiąc na swoje “drobne” wydatki.

  13. siupla mówi:

    Wiesz Pablo, Arsen napisał że ma tam swoją rodzinę tylko kwestia tego czy ta jego rodzina to są podopieczni czy pracownicy Domu Opieki? :-) bo jak pracownicy to go nie będą interesować na co są wykorzystywane pieniądze podopiecznych :-)

Żywią i chronią…

Będąc w wojsku - po studiach to co to za wojsko - zapytałem żołnierza z “zetki” (czyli służby zasadniczej), ile ma żołdu. Sumy dokładnie tu nie przytoczę, ale utkwiło mi dokładnie w pamięci, to co dodał później: “… z czego dyszka dla szefa…”. ;-)

Jak to dla szefa? - zapytałem. Ano tak, bo zawsze czegos w kompanii brakuje, to trzeba się składać. A to na koszulkę, a to na spodnie… Ta, pomyślałem, jak to łatwo zrobić kogoś w balona. Żołnierz podpisuje, że wziął całą sumę, a dyszka trafia do kieszeni szefa… Cóż, każdy szuka możliwości, by dorobić do “suchej” pensji…

Ale jednak nie o wojsku chcę dziś tu pisać. Choć sprawa, którą poruszę ma wiele wspólnego z tym, co przeczytaliście przed chwilą. Poproszono mnie, bym opisał sytuację w… Domu Opieki Społecznej w Ołdakach. Znaleźli tam schronienie ludzie starsi, schorowani, ale także osoby całkiem jeszcze młode, ale mające poważne problemy ze zdrowiem. Psychicznym w szczególności. W zamian za pewne (wcale niemałe) pieniądze mają zapewniony dach nad głową, całodobową opiekę - także medyczną oraz możliwość pracy (nieodpłatnej niestety) na terenie zakładu. Jak to się ma do tego, od czego zacząłem ten wpis..?

Ano tak, że ci ludzie dostają co miesiąc pieniądze na swoje “drobne wydatki”. Mają oczywiście i inne “własne” środki, ale są one lokowane na specjalnych kontach i nie ma możliwości korzystania z nich przez mieszkańców DPS… Teoretyczna możliwość to może i jest, praktyka jednak jest taka, że nie można, bo… bo nie… Na wyraźne żądanie rodziny “pensjonariusza” - to tak, jak jest się do tego upoważnionym… No ale ja chcę napisać o tych pieniądzach na “drobne wydatki”…

A jest to co miesiąc kwota ogromna… Baaardzo ogromna… ;-) Ile? Ano 20 (słownie: dwadzieścia) złotych. DWADZIEŚCIA. No dobra, powiecie, ale jakie potrzeby ma taki mieszkaniec tego domu? Jedzenie ma, picie ma (woda, herbatka, kawa, nic “wyskokowego” oczywiście), za mieszkanie, leki, ubranie, środki czystości itp. pieniądze przecież idą z innej puli… No niby tak… niby… Bo okazuje sie, że za te 20 złotych mieszkańcy muszą sobie sami kupić kawę (a nawet wodę czy inne napoje, których w upalne dni jest po prosu zbyt mało), papierosy (jak nie daj Boże ktoś pali), kobiety również środki higieny intymnej - u facetów z tym jest prościej, pewnych rzeczy po prostu nie potrzebują. ;-)
Ale to jeszcze nie wszystko… Są miesiące, że panie pracujące w DPS-ie z tych 20-tu złotych “odcinają” jeszcze dyszkę, bo robią “zrzutkę” na… meble czy dywaniki. Nie, nie przesadzam. To, co ośrodek powinien zapewnić mieszkańcom z pieniędzy, które oni sami lub ich rodziny opłacają co miesiąc, jest niestety często finansowane z tych nędznych kieszonkowych… Jest lub sprawia wrażenie, że jest…

O różnych dziwnych praktykach, jakie mają miejsce w domach opieki społecznej czy domach spokojnej starości w naszym państwie, słyszymy w mediach od dawna. Może czas, by ktoś prześwietlił dom w Ołdakach..?

Odpowiedzi: 13 do “Żywią i chronią…”

  1. arsen58 mówi:

    “Pablo” wiesz że gdzieś dzwoni,ale nie wiesz dokładnie w którym to kościele to po pierwsze,w jakim ty wojsku byłeś po studiach, chyba w podwodnej orkiestrze dętej.Wracając do sytuacji w domach pomocy społecznej radze ci zasięgnąć prawdziwych informacji,a nie fantazjować.Jak się nie zna sprawy dokładnie to się bzdur nie wypisuje”Osile”!!!!!!!!!!!!

  2. Pablo mówi:

    Taaaa… takich spraw z domami opieki społecznej, gdzie ktoś coś słyszał, coś widział, coś wie - pełno jakoś ostatnio… I zapewne wszystkie te historie są wyssane z palca. :-) A to co podałem to informacje pewne i sprawdzone. Ale rozumiem, że Ty masz inne doświadczenia z Ołdakami - podziel się z nami tymi informacjami, może poznamy tę “prawdziwą” stronę tego ośrodka.
    A co do wojska, to masz rację… Jakie to wojsko po studiach..? (zresztą to stwierdzenie pada zaraz w pierwszym zdaniu tekstu, widocznie za bardzo dokładnie nie czytałeś) Pół roku laby, SPR to w końcu nie ZETKA. Ale trochę je poznałem. A Ty byłeś w wojsku, czy mama zaświadczenie na chory palec wystawiła? ;-)

  3. arsen58 mówi:

    Sytuacje domów pomocy społecznej znam bardziej niż ten wstrętny donosiciel.Czy Ty kiedykolwiek byłeś w domu pomocy?,czy znasz to środowisko?.Tak jest njlepiej usiąść przy komputerze i napisać to co ktoś złośliwie “doniesie”Prawdą jest że ostatnio dużo media informują o nieprawidłowościach w domach pomocy,ale nie można wszystkich mieżyć jedną i tą samą miarką.A w Twoim artykule to jest 90% kłamstwa.Zastanawia mnie z jakiego źródła czerpałeś te sprawdzone informacje.Jeszcze jedno proponuje Ci żebyś się zatrudnił na jeden miesiąc w domu pomocy społecznej wtedy coś kolwiek będziesz mógł powiedzieć o pomocy społecznej.Odnośnie wojska to 2 lata odbębniłem.

  4. Pablo mówi:

    To wreszcie donosiciel, kłamca czy paranoik. Bo jak donosiciel, to chyba coś na rzeczy jest. :-) No i niestety, ale bywam w tym DPSie i znam to wszystko dość dobrze… Doszło do tego, że pracujący tam ludzie zabraniają się spotykać i rozmawiać podopiecznym z pewnymi osobami, które nieraz tam bywają. Jak jesteś ciekaw to mogę przesłać Ci na maila nr telefonu do osoby, która może opowiedzieć Ci duuużo więcej ciekawych rzeczy, niż ja tu tylko nakreśliłem. Tylko po co, skoro jak widzę znasz wszystko bardzo dobrze, więc… Mimo wszystko pozdrawiam i dziękuje za odwiedziny mego bloga… ;-)

  5. siupla mówi:

    A skąd Arsen wiesz że to są bzdury?Jak się sprawy nie zna to się nikogo nie wyzywa. Do mnie równiez dotarły podobne informacje o Ołdakach i to co pisze Pablo nie są żadne bzdury…

  6. diament 36 mówi:

    Tylko współczuć Dyrektorowi DPS - u, że dochował się takiego wrzodu na d….pie jak twoje źródło, Pablo. Może ta osoba tylko słyszała plotki na ten temat albo dawno temu pracowała (niewiele rozumiejąc z tego co się dzieje) a jakichś względów już nie pracuje i ma żal do wszystkich świętych tylko przyczyny nie widzi w sobie. Pablo sam też jesteś małym kłamczuszkiem. Mieszkańcy tego Domu rozmawiają z kim chcą i kiedy chcą. Niektórzy sami jeżdżą do Pułtuska i rozmawiają wedle własnego uznania. Odwiedzają też kogo chcą.
    Chcesz pisać prawdę to idź do źródła. Pojedź tam, porozmawiaj z pracownikami i mieszkańcami. A przede wszystkim przeczytaj Ustawę o Pomocy Społecznej. Tylko ze zrozumieniem. Tam się dowiesz co Dom ma zapewnić mieszkańcowi, za co mieszkaniec musi zapłacić i jak może dysponować swoimi pieniędzmi.
    Wypisywaniem takich głupot wyrządzasz ogromną krzywdę pracownikom i przede wszystkim mieszkańcom. Ale chyba tego nie rozumiesz. Skoro piszesz, że tam bywasz to może łaskawie powiesz kiedy byłeś ostatni raz? Bo podejrzewam, że bardzo dawno temu i niewiele wiesz o jego funkcjonowaniu.
    A może jeszcze inaczej? Po prostu jesteś zwykłym prowokatorem, żeby zwiększyć poczytność swojego bloga. Nie sądzę żeby twój informator ujawnił się i chciał to wszystko, a nawet, jak piszesz, jeszcze więcej powiedzieć.

  7. diament 36 mówi:

    Nie wiem skąd macie obydwoje takie nieprawdziwe wiadomości (Pablo i siupla). Ja znam kilka osób pracujących w Ołdakach a niektórych mieszkańców naprawdę można spotkać w Pułtusku. Rozmawiają szczerze i bez oporów. Nic takiego co pisze Pablo nie dzieje się. A co do tego,że ktoś coś słyszał, to w Pułtusku nie ma chyba osoby, która by o sobie czegoś nie usłyszała. I najczęściej niewiele to miało wspólnego z prawdą. Wystarczy, że ktoś coś wie nie do końca, niezbyt zrozumiał i oczywiście zaraz to tak wytłumaczy, żeby było głośno, dla niego wygodnie i wzbudziło jak największą sensację. Że to nie prawda? A co go to obchodzi. Będzie głośno, bo zawsze ktoś uwierzy, będzie “ciekawie” a przy okazji załatwi się własne porachunki.
    Dla mnie, Pablo, ważne jest skąd pochodzi prawda. Niektórzy mają tendencję do jej zmieniania. Sami w to później wierzą i przekonują innych wszystkimi możliwymi sposobami. Cała sztuka polega na umiejętnym wyselekcjonowaniu co faktycznie jest prawdą. Tego nie da się zrobić bez konfrontacji, dotarcia do źródła, dowiedzenia się, dlaczego dana osoba właśnie to mówi.
    Pisząc o takiej sprawie tym bardziej trzeba potwierdzić swoje źródło. a nie wierzyć w każdą paplaninę. Zresztą, pod pseudonimem, nie ujawniając się można sobie pisać właściwie bezkarnie co się chce. Można napisać: ktoś mi powiedział, usłyszałem itp. To samo, może przede wszystkim, dotyczy głupawych, cichych informatorów.

  8. diament36 mówi:

    Dlaczego ,Pablo , nie puściłeś moich dwóch wypowiedzi? Prawda w oczy kole?

  9. diament36 mówi:

    Bzdury, Pablo, kompletne bzdury piszesz. Niestety nawet nie wiesz o czy piszesz. Poczytaj sobie Ustawę o Pomocy Społecznej (tylko ze zrozumieniem), pojedź tam, porozmawiaj z mieszkańcami i pracownikami. Dopiero pisz. Na razie to wszystko jest na zasadzi coś usłyszałem, ktoś mi coś powiedział, ale niewiele z tego rozumiem. Nie wierzę, że tam byłeś, bo byś takich niedorzeczności nie pisał.
    Powinieneś się też zastanowić czy twój informator przypadkiem nie pracował tam? Może już nie pracuje, a winni tego są wszyscy, tylko nie on. Może to był wrzód na dyrektorskim tyłku? A teraz trafiła się okazja do “rozliczenia”?
    Do twojej wiadomości: nie sądzę żeby ktokolwiek zabraniał mieszkańcom swobodnej rozmowy z kim chcą. Niektórych można spotkać przecież w Pułtusku i nie wzbraniają się przed szczerą rozmową.
    Twój informator pozostaje w cieniu, ty zresztą też kryjesz się pod pseudonimem, więc nie ma powodu by wam wierzyć. Pułtusk jest małym miastem i chyba już każdy usłyszał coś niemiłego pod swoim adresem. Najczęściej nic wspólnego z prawdą to nie miało.
    Zresztą jest może trochę inaczej. Dziękujesz za zainteresowanie swoim blogiem, więc może o to ci chodzi? Jesteś zwykłym prowokatorem chcącym uzyskać rozgłos i czytelników. Tylko dlaczego w ten sposób. Krzywdząc ludzi tam pracujących i mieszkańców.
    Tak się składa, że znam kilka osób tam pracujących (na dzień dzisiejszy i kiedyś) i wiem, że nic co piszesz nie ma miejsca. Dla mnie jesteś plotkarzem wykorzystującym “ciężką” atmosferę” wokół tego typu instytucji. Swoich informacji w żaden sposób nie sprawdzasz a oskarżając kogoś o cokolwiek należy mieć pewność.

  10. Pablo mówi:

    Pewnie zauważyliście, że miałem pewne problemy ze swoją stronką. Ale już wszystko jest OK i Wasze komentarze mogły się ukazać - nikogo więc nie pominąłem, żadnych uwag krytycznych się nie boję, co więcej - proszę zobaczcie, kiedy ten tekst o tym DPSie się pojawił. Nie jest to więc odpowiedź na pojawiające się w media doniesienia o nieprawidłowościach w innych ośrodkach tego typu.
    A że dziękuję za zainteresowanie blogiem? To chyba oczywiste, że wszystkim którzy go odwiedzają winien jestem podziękowania. Nie promuje go szczególnie mocno, nie ogłaszam się w lokalnej prasie, a jednak są tacy, co odwiedzają go regularnie. I im serdecznie dziękuję, bo wiem, że nie są te moje wypociny pisane “do poduszki”… ;-) I jeszcze jedno. Cytuję:

    Dla mnie, Pablo, ważne jest skąd pochodzi prawda. Niektórzy mają tendencję do jej zmieniania.

    Jak ją zmieniają - to już raczej nie jest prawda, co? Jakby nie zmieniali, to można by jej wysłuchać, niezależnie od tego, kto ją wygłasza. Ja napisałem to co wiem i będę tego bronił. Może nie do upadłego, bo może nie warto, ale mogę was jeszcze raz zapewnić, że posiadam informacje sprawdzone i rzetelne. I tak jak już mówiłem - jak chcecie, to podam kontakt do osoby, która powie wam wiele więcej.

  11. arsen58 mówi:

    Dotyczy wpisu z 7 grudnia.Czy będąc w DPSie ktoś z pracowników zabronił mieszkańcowi rozmawić z Tobą?.Myślę że Ty nawet nie wiesz jak wygląda tam teren.Ja tam bywam częściej niż Ty(bo mam tam rodzinę)i nic takiego nie zauważyłem.Teraz jest was dwoje coście słyszeli o tych niedociągnięciach co wcześniej pisałeś,Ty i Siupla.Oferowałeś mi numer telefonu do osoby od której masz te wiarygodne informacje,to ja poproszę maila masz podanego.Jeżeli ta osoba mnie przekona tak jak was, to ja obiecuje, że przeproszę was na łamach Twojego bloga,zaznaczam że znam sytuację bardzo dobrze.Pozdrawiam.

  12. Pablo mówi:

    Nie wiem czy jest nas dwoje czy więcej, ja wiem swoje i nie mogę odpowiadać za to, co wie Siupla. Numer telefonu wkrótce Ci podeślę, więc będziesz mógł zweryfikować pewne rzeczy, o których pisałem w swoim tekście.
    A jak masz tam, w Ołdakach, kogoś z rodziny, to powinieneś wiedzieć, że ta zmiana wystroju wnętrz pokoi - zakup szafek, dywaników itp. - była finansowana też z tych pieniędzy, co podopieczni dostają co miesiąc na swoje “drobne” wydatki.

  13. siupla mówi:

    Wiesz Pablo, Arsen napisał że ma tam swoją rodzinę tylko kwestia tego czy ta jego rodzina to są podopieczni czy pracownicy Domu Opieki? :-) bo jak pracownicy to go nie będą interesować na co są wykorzystywane pieniądze podopiecznych :-)