Serce jest po lewej stronie…

Od dawna nurtuje mnie hasło, którym na łamach naszej PGP jeden z naszych polityków - Marek Borowski - zachęca do czytania swoich felietonów. Serce jest po lewej stronie…

I dzisiaj tak króciutko, bez zanudzania czytelników długim, nudnym tekstem… Dla każdego z nas serce rzeczywiście jest po lewej stronie (choć ponoć są przypadki, że ten organ jest i po prawej stronie), ale NASZE serduszko… Bo gdybym patrzył na pana Borowskiego, to widziałbym jego serce po stronie… prawej. Mojej prawej. Po której stronie więc ono jest?

Fakt, może być po lewej… ;-) Ale tylko wtedy, gdy się ów polityk odwróci do mnie plecami. Czyżby politycy lewicy pokazywali nam wszystkim gdzie nas mają? Bo serce należy mieć w końcu nie tylko dla siebie, ale i dla innych…

Może i to głupie, ale może i coś w tym jest… :-)

Tagi: ,

Jedna odpowiedź do “Serce jest po lewej stronie…”

  1. p.anakin mówi:

    O ile pamiętam, to Borowski był też prawym człowiekiem lewicy. I tu znowu pytanie: był prawy z naszej prawej, czy jego prawej? Jeżeli z naszej prawej, to i Borowski i jego serce byli po prawej. I to się kłóci z zasadą “serce jest po lewej stronie”. Jeżeli znowu jest prawym człowiekiem lewicy, ale z jego prawej (czyli naszej lewej), to jego serce w istocie bije po lewej. Zatem wtedy jest już z naszego punktu widzenia zupełnie lewym kandydatem. Miej serce i patrzaj w serce. No a skoro stoi po lewej, to i patrzy na nas z ukosa, co brzmi conajmniej nieprzyjemnie.

    Nie ma jakichś kandydatów, którzy zamiast łypać okiem z lewej albo prawej, spojrzeliby wyborcy prosto w oczy?

    Spojrzeć prosto w oczy wyborcy są w stanie tylko tacy ludzie jak Kononowicz. ;-) On był (jest) człowiekiem prostym, ale i szczerym. Inni, jak im się chce zajrzeć głęboko w oczy - a są one ponoć zwierciadłem duszy - to od razu straszą sądem… :-)

Napisz odpowiedź